WIEMY, JAK POMÓC CI CHRONIĆ SIĘ PRZED SŁOŃCEM!

Ach, nareszcie lato, wakacje, aktywności na świeżym powietrzu, plażowanie! Błękit nieba i blask słońca – jakaż to dawka pozytywnej energii! Poprawiają humor, i dodają sił. Słońce to życie, radość, ale… no właśnie, ale to również niewidzialne dla ludzkiego oka promieniowanie UV.

***

Dawniej opalano się do woli, wręcz smarowano ciało różnymi preparatami, aby przyspieszyć brązowienie skóry. Lekarze zalecali kąpiele słoneczne dzieciom z krzywicą, a Krynica Górska czy Gubałówka w Zakopanem słynęły z idealnych miejsc do helioterapii (helios – gr. słońce). Obszerne tarasy i balkony w hotelach oraz pensjonatach celowo budowano tak, by promienie słoneczne naświetlały ciała wczasowiczów pod optymalnym kątem. Później nadeszła era dziury ozonowej, ochrony przeciwsłonecznej, szerokiego ronda kapelusza i kremów z filtrami UV.

Promieniowanie słoneczne docierające do powierzchni Ziemi to:

UVA – promieniowanie o największej długości fali, które przenika przez szkło i dociera do głębokich warstw skóry, powodując uszkodzenia włókien kolagenowych i przyspieszenie procesów starzenia,

UVB – to promieniowanie o krótszej długości fali, filtrowane przez powłokę atmosferyczną oraz szyby. Odpowiedzialne jest za odczyn rumieniowy, pigmentację skóry, czyli opaleniznę, i oparzenia słoneczne. Pozytywnym aspektem jego działania jest stymulacja syntezy witaminy D3.

UWAGA! Podczas ekspozycji na słońce przez okna – w biurze, domu czy samochodzie – dociera do nas promieniowanie UVA, nie otrzymujemy jednak promieni UVB (wit. D3).

SŁONECZNA WITAMINA?

„Systematycznie spada odsetek osób z prawidłowym stężeniem witaminy D3” – podkreśla prof. Roman S. Lorenc z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Dostarczana organizmowi żywność nie pokrywa jego zapotrzebowania na D3. Żyjemy w trybie „garaż – biuro – garaż”, a dzieci spędzają więcej czasu przed telewizorem i komputerem niż na dworze.

Czy wiecie, że każda komórka naszego ciała wyposażona jest w receptor witaminy D? W wyniku wieloletnich badań udowodniono, że reguluje ona tak wiele procesów, iż uczeni nazywają ją hormonem witaminowym. Przez długi czas jej niedobór był kojarzony z krzywicą u dzieci oraz osteoporozą u seniorów. W lutym 2017 roku w „British Medical Journal” opublikowano wyniki badań, które dowodzą związku między poziomem tego hormonu we krwi a zapadalnością na różne schorzenia i wpływem nie tylko na układ kostny, ale również na układ immunologiczny (odporność), hormonalny, i rozrodczy. Niski poziom przyczynia się do zaburzeń snu, depresji, cukrzycy, nadciśnienia, otyłości, demencji, choroby Alzheimera, a nawet choroby nowotworowej. Zwiększa również ryzyko infekcji górnych i dolnych dróg oddechowych u dzieci.

Kremy z filtrami chronią skórę przed działaniem promieniowania słonecznego, a jednocześnie ograniczają syntezę D3 – rozpuszczalnego w tłuszczach hormonu steroidowego, który powstaje w skórze (a właściwie w sebum) podczas ekspozycji na promienie UVB.

Ciekawostka! W ciągu 48h witamina D3 jest wchłaniana do krwiobiegu. Dlatego nie należy myć mydłem skóry zaraz po opalaniu!

JAKI JEST „ZŁOTY ŚRODEK”?

We wszystkim najlepszy jest umiar i rozsądek. Zdrowa, zrównoważona dieta w połączeniu z krótkimi ekspozycjami słonecznymi może dać optymalny poziom witaminy D3. Witaminy tej z produktów naturalnych i syntezy skórnej nie można przedawkować, z suplementów natomiast – tak. Natura dała nam prostą i bezpłatną helioterapię Korzystajmy z niej mądrze.

Michael F. Holick, amerykański profesor medycyny, fizjologii i biofizyki w Boston University Medical Center, opierając się na dziesięcioleciach badań, w swojej książce The Vitamine D Solution twierdzi: „Organizm potrzebuje rozsądnej ilości niezabezpieczonej filtrami ekspozycji na słońce”. Zaleca się odkrycie ramion i nóg na 15 minut, trzy razy w tygodniu. Przebywajmy na słońcu, ale róbmy to stopniowo i z umiarem. Nie wystawiajmy na taką ekspozycję niemowląt do 6 miesiąca życia. Uważać powinny osoby starsze, o jasnej karnacji i z rudymi włosami.


Wybierajmy bezpieczną ochronę przeciwsłoneczną!

Filtry UV występują w dwóch wersjach jako: filtry fizyczne i filtry chemiczne.

* Filtry chemiczne są to aktywne związki chemiczne absorbujące (pochłaniające) energię niesioną przez promieniowanie słoneczne. Zalety: lekka konsystencja preparatów, dobre wchłanianie bez pozostawiania tłustej warstwy na powierzchni skóry. Wady: kremy z filtrami chemicznymi należy nakładać co najmniej 30 minut przed wyjściem na słońce, gdyż preparat musi wniknąć w skórę, aby jego związki pochłaniały promieniowanie UV. Minusem filtrów chemicznych jest również ich fotostabilność. Niektóre kremy zawierają składniki chemiczne, których efektywność pod wpływem słońca ulega z czasem obniżeniu.

To, co najważniejsze – należy pamiętać, aby ostrożnie i świadomie wybierać kosmetyki z chemicznymi filtrami UV, gdyż mogą one zawierać szkodliwe składniki (np. Octocrylene, Benzophenone-3, Benzophenone-10 i Ethylhexyl Methoxycinnamate) podejrzewane o wpływ na zaburzenia hormonalne oraz wywołujące silne reakcje alergiczne. Uczulenie może być konsekwencją kontaktu danej substancji ze skórą lub wynikiem reakcji fototoksycznej i fotoalergicznej – współdziałania promieniowania ze składnikiem zawartym w kosmetyku.

Ciekawostka: Kilka lat temu jeden z popularnych składników kremów z filtrem chemicznym – PABA – został wycofany z rynku, bo okazał się szkodliwy dla zdrowia, szczególnie dla małych dzieci.

*Filtry fizyczne – są to składniki fizyczne będące minerałami nierozpuszczalnymi, np. dwutlenek tytanu i tlenek cynku (na etykiecie znajdziesz nazwy: Titan Dioxide, Zinc Oxide), które tworzą na skórze membranę chroniącą skórę poprzez rozpraszanie i odbijanie promieni UV, działając jak mikrolustra. Ważne, aby minerały te nie występowały w formie nanocząsteczek, gdyż wówczas mogłyby wnikać głęboko do organizmu, powodując szkodliwe reakcje.

Zalety: filtry mineralne są całkowicie neutralne, bardzo stabilne, nawet w wysokich temperaturach, wodoodporne, mają działanie kojące i nie wnikają w skórę. Nie trzeba ich też aplikować pół godziny przed wyjściem na słońce, gdyż działają od razu, nie powodując żadnych niepożądanych działań ubocznych. Są fotostabilne i nie tracą z czasem swoich ochronnych właściwości. Wady: Są bielsze od filtrów chemicznych, mają gęstszą konsystencję, są trudniejsze w  równomiernej aplikacji i zazwyczaj pozostawiają skórę z białawym zabarwieniem.

Dla delikatnej skóry dziecka polecane są najbezpieczniejsze filtry fizyczne oparte na minerałach. Uznana światowa organizacja certyfikująca ECOCERT dopuszcza do certyfikacji tylko filtry fizyczne. Ocena tej organizacji nie jest tylko pustą obietnicą. Jest gwarancją jakości i bezpieczeństwa.

5 PROSTYCH PORAD:

1/Chrońmy przed słońcem małe dzieci.

2/Wybierajmy bezpieczne, wolne od alergenów, potwierdzone uznanymi certyfikatami kosmetyki.

3/Stosujmy odpowiednią ilość kosmetyku z filtrem wg zasady: „Jedno ciało, jedna garść”.

4/Zastosujmy krem przed ekspozycją na słońce i po wyjściu z wody.

5/Ponawiajmy aplikację kilkukrotnie w ciągu dnia.

6/Zabierzmy na wakacje te proste porady, dobry humor, ciekawą książkę; cieszmy się słońcem i ładujmy akumulatory! Bon voyage!


Autor: Magdalena Szymanowska

Zdjęcie: Designed by Freepik

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ