RANDKA Z MĘŻEM, CZY TO WYPADA?

Randka, to do niej wszystko się zaczyna. Motylki w brzuchu, oczekiwania, plany na kolejne spotkania. Dokładnie historia jak z bajki, prosto z romansu z Wieżą Eiffela w tle. I wszystko byłoby pięknie, gdybyśmy po fazie euforii, z bagażem doświadczeń i dziećmi hałasującymi w salonie umieli nadal cieszyć się sobą i znaleźć czas na spontaniczną lub zaplanowaną randkę z mężem.

Zastanawiasz się czy to w ogóle wypada? Czy to nie banalne i na poziomie nastolatki? Nic bardziej mylnego! Niech randka z mężem stanie się odskocznią, relaksem, oczyszczeniem, niech towarzyszą jej dawne emocje i niech będzie wyczekiwania.

Aby przekonać się, że nic nie tracisz, wręcz przeciwnie zyskujesz, zapytałyśmy jedną z autorek bestselleru, który podbija serca kobiet we Francji, od dwóch tygodni również w Polsce, jak zaplanować randkę z mężem.

RANDKI PO PARYSKU/ Florence Besson, Eva Amor, Claire Steilein/ Wyd. Muza /  to bezpośredni, dowcipny i praktyczny przewodnik opisujący, jak dostrzec i wykorzystać szanse na flirt, ale również jak ominąć miłosne pułapki. Ta lekka, acz niepozbawiona pikanterii, nieznająca tabu książka wyrosła z inspiracji ludźmi, którzy uczynili z Paryża miasto zakochanych, od Ninon de Lenclos do — czemu nie? — Jean-Paul Sartre’a przez Guillaume’a Apollinaire’a i Sophie Marceau! Autorki spisały uniwersalne porady, dzięki którym każda kobieta zdobędzie to, czego oczekuje w związku – niezależnie czy długotrwałym, czy na jedną noc. To przewodnik po miłości i namiętności, dzięki któremu w sypialni na pewno nie będzie nudno.

Pomysł na radnkę z mężem według autorki książki Randki po parysku

Claire Steinlen – dziennikarka magazynu Clés to jedna z autorek książki. W temacie związków Claire korzysta z własnego doświadczenia – od ponad 20 lat tworzy szczęśliwą parę ze swoim partnerem, co u jej przyjaciółek wywołuje szok, niedowierzanie i zazdrość. To właśnie Claire podczas jej wizyty w Polsce, zapytałyśmy o klucz do sukcesu udanej nie tylko randki, ale związku z mężem.

MINT: Claire, z czego wynika fenomen potrzeby napisanie takiej książki, czy zatraciliśmy naturalny instynkt miłości? Czy dzisiaj potrzebujemy podpowiedzi nawet co do randki?

CLAIRE: Jakiś czas temu natrafiłyśmy na książkę Inès de La Fressange, „La Parisienne”. Autorka pisze w niej o paryżankach, o ich unikalnej aurze, którą rozpoznaje się na całym świecie. Wystarczy wspomnieć o paryskim stylu. Doszłyśmy do wniosku, że miłość w wydaniu paryskim to również coś wyjątkowego – jest wyzwolona, absorbująca, modna. Może nawet bardziej namiętna niż miłość w innych zakątkach świata. To był nasz punkt wyjścia. Ale wspomnienie o instynkcie jest tu jak najbardziej zasadne. Obecnie związki międzyludzkie zdają się bardzo ustalone, skodyfikowane, podlegają konwenansom. My w książce chciałyśmy zaproponować, żeby zamiast słuchać porad koleżanek czy próbować sprostać oczekiwaniom społeczeństwa – które wywołuje silną presję – warto zwrócić się ku sobie. Temu, co mamy w środku, co tak naprawdę jest nam potrzebne.

M: Twój związek z mężem kwitnie już od 20 lat. Jakie byłyby 5 rad od paryżanki dla naszych czytelniczek jak nie znudzić się sobą, gdy po ślubie pojawia się codzienność, a dzieci i jesteśmy przede wszystkim chcąc nie chcąc rodzicami?

C: Może trochę na przekór, ale wymienię tylko cztery, za to takie, które wydają mi się najważniejsze.

Przede wszystkim musimy uznać rutynę nie za wroga, ale za przyjaciela. Wbrew temu, co często czytamy, że rutyna jest niedobra, że zabija uczucia, tak nie jest. Rutyna może pomagać, to podstawa dla związku.

Druga porada dotyczy sytuacji, gdy pojawiają się dzieci – przy tak dużych zmianach nie ma pewności, czy będziemy dalej razem. W tym momencie bardzo ważna jest rola mężczyzny. Po narodzinach pierwszego dziecka mąż musi – oczywiście nie dosłownie – w pewien sposób odciągnąć matkę od dziecka i przyciągnąć ją do siebie. Chodzi o to, by nadal tworzyć parę, a nie tylko rodzinę. Poczułam to silnie na przykładzie swojego związku.

Jeśli już uda się oddzielić rolę matki od roli partnerki, ważne jest – choć brzmi to niezwykle banalnie – żeby znaleźć dla siebie wspólny czas. By mieć swój świat, a nie rozmawiać tylko o dzieciach, finansach, podziale rodzinnych obowiązków. Znam pary, które co czwartek wychodzą same na apperitif, są pary, które dwa razy w tygodniu wychodzą na kolację. Jest to niezmiernie ważne, by coś takiego wytworzyć i nie pozwolić, by para roztopiła się w rodzinie. Wiadomo, że przy dzieciach wydaje się to trudne, ale na przykład mojemu mężowi i mnie udaje się raz na jakiś czas spędzić noc w paryskim hotelu, w jakiejś mniej znanej dzielnicy. Gdy znajdujemy się we dwoje, możemy poczuć, na ile nasz związek jest jeszcze związkiem, więzią, a na ile trzyma nas tylko rodzina.

Ważną rzeczą jest również kłótnia. Nie jest tak, że szczęśliwe pary to takie, które się w ogóle nie kłócą, mimo że często możemy tak to sobie wyobrażać. Kłótnia jest jednym ze sposobów wyrażania emocji i potrzeb. Trzeba jedynie pilnować, by umieć dyskutować, kłócić się. Oczywiście nie w obecności dzieci. Najlepiej spotkać się w neutralnym miejscu i przegadać, co nas męczy, jakiej zmiany potrzebujemy.

M: Podpowiedz co prawdziwa kobieta według paryżanki powinna mieć w garderobie. Takie 10 must have, które bez względu na stan cywilny powinnyśmy mieć. Proste, ale szykowne rzeczy, po które wystarczy sięgnąć i każdego dnia dla męża wyglądać atrakcyjnie?

C: Dziesięć rzeczy rzeczywiście tu wystarcza. Im więcej mamy lat, tym tak naprawdę potrzebujemy mniej rzeczy. Po prostu lepiej wiemy, w czym dobrze wyglądamy. Zatem możemy zadbać o lepszą jakość wykonania. Oto dziesięć must have’ów:

  1. Męski kaszmirowy sweter. Gruby, w jasnym, ciepłym kolorze.
  2. Francuzki uwielbiają kozaki, bo są ciepłe, wygodne, a do tego wydłużają nogę. Na pewno nie inwestujcie w buty na 12-centymetrowym obcasie.
  3. Słynna mała czarna. Zawsze pasuje.
  4. Elegancka marynarka od smokingu. Doda nam fajnego looku.
  5. Mogą być białe, niebieskie, przetarte, ale najważniejsze jest, by ładnie budowały naszą sylwetkę.
  6. Skórzana czarna spódnica. Ja swoją uwielbiam. Świetnie pasuje do białej prostej koszuli. Bo warto łączyć styl sexy z casualem. I na pewno nie można przesadzić w żadnym kierunku, czyli na przykład do czarnej skórzanej spódniczki dodać wydekoltowaną bluzkę.
  7. Duży zegarek. Niekoniecznie męski.
  8. Piękna marynistyczna sukienka.
  9. Płaszcz typu trench. Jeśli możemy pozwolić sobie na Burberry, to świetnie, ale oczywiście każdy inny jest dobry, o ile do nas pasuje.
  10. Dobrej jakości buty. Świetne są u Izabel Marant i w Maison Margiela.

M: Jaki byłby Twój pomysł na randkę z mężem, niekoniecznie poza domem. Wiemy doskonale, że często to bardzo trudne znaleźć wieczorną opiekę do dzieci. Przynajmniej w Polsce 🙂

C: Jeżeli już zostajemy w domu i nie udało nam się zdobyć opiekunki, przede wszystkim zamknijmy drzwi od sypialni [śmiech]. W książce poświęciliśmy wręcz cały rozdział tematowi, co może pomóc w rozgrzaniu sytuacji w alkowie. Ale tak naprawdę ogranicza nas tutaj jedynie wyobraźnia. My wspominamy o bitej śmietanie, o wspólnym czytaniu kamasutry, ale też o nakręceniu wspólnego sextape. Czemu nie? Czemu nie przebrać się za pielęgniarkę, kelnerkę, policjantkę, jeśli tylko masz taką fantazję? Można też przygotować playlistę ze zmysłowymi utworami. Nie muszą to być same ballady, Daft Punk też się nadaje! Pomysłów jest wiele. Trzeba tylko cokolwiek w tym kierunku zrobić.

M: W książce wiele tematów kręci się głównie wokół związku, ale myślimy być może egoistycznie o naszych osobistych potrzebach. Co możemy robić dla siebie, aby nie tracić tej pasji, jak dbać o swoje ja, aby po prostu nam się chciało kochać każdego dnia tak samo?

C: Tak, jak wspominałam, rutyna to nasz przyjaciel. Więc według mnie nie warto z nią walczyć. Ujmę to inaczej. We Francji wielką popularnością cieszyła się książka „Miłość trwa trzy lata”. Więc po trzech latach trzeba się rozstać [śmiech]. A mówiąc już na poważnie, rzeczywiście po trzech latach miłość zwykle się zmienia, nabiera innego charakteru. Ale ona nadal w nas jest. Myślę, że ważne jest, by pamiętać, że każda para z czasem się zmienia, szczególnie wtedy, kiedy pojawiają się dzieci. Zupełnie inaczej zachowuje się para, która nie ma dzieci, która ma jedno dziecko, dwoje albo troje… Z pojawieniem się nowego członka rodziny warto znaleźć chęć i moment, by renegocjować z drugą połówką wasz kontrakt partnerski. Porozmawiać o tym, co as łączy, czego potrzebujemy, gdy w naszym życiu coś się zmienia.

M: Gdzie szukać inspiracji na niebanalne chwile z mężem? Nie każdy jest kreatywny i pomysłowy, czasem szukamy przysłowiowych fajerwerków, zamiast cieszyć się z drobnostek, czy słusznie?

C: Po pierwsze należy przeczytać książkę [śmiech]. Przy pisaniu książki bardzo inspirowałyśmy się literaturą francuską, która bez przerwy mówi o miłości. Na pewno ważne jest, by korzystać z każdego drobnego elementu w naszym życiu. Można chociażby pójść do galerii sztuki z odważną, zmysłową wystawą. To nie musi być przebieranie w strój pielęgniarki, choć oczywiście może. Chodzi o to, by się nie zatrzymywać, ale mieszać różne dziedziny, by coś się działo. Ale najważniejszą rzeczą jest, żeby w miłości się nie ograniczać.


Zdjęcie: Designed by Freepik

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ