SIŁA KOBIET / DWADZIEŚCIA JEDEN ŻYĆ MAGDY…

Rozpoczynamy niezwykłą serię, bo chcemy pokazać Wam inspirujące, dzielne, mocne  i walczące z przeciwnościami losu kobiety. Kobiety takie jak my czy Ty. Znane, nieznane, o których warto usłyszeć. SIŁA KOBIET!

Kobiety, które wiedzione sercem, pasją oraz inspiracjami spełniają swoje marzenia, czy też pomagają innym. Pokażą nam jednocześnie,  że dążenie do życia w zgodnie z własnymi zasadami jest najistotniejsze, choć czasami może wiązać  się z wieloma wyrzeczeniami.

Bycie kobietą jest niełatwym ale i jednocześnie wspaniałym zadaniem. Jesteśmy matkami,  kobietami godzącymi jednocześnie wiele funkcji życiowych. Praca, dom, pasja czy codzienne obowiązki to zupełnie wypełniony kalendarz.

Pragniemy pokazać  Wam ich życie, pasje, dążenie do osiągania sukcesów czy spełniania najskrytszych marzeń, choć wielokrotnie nie będzie to łatwe.   Są kobiety, które marzą by pomagać innym, są też takie, które zwykłymi codziennymi czynnościami dają radość wielu osobom i czują się spełnione. Każda z nas jest kobietą nadzwyczajną i każda z nas niesie ze sobą „Mały cud”.


DWADZIEŚCIA JEDEN ŻYĆ MAGDY…

Autor/Zdjęcia: Krystyna Sarnacka

siła kobiet / historia Magda

„Naszym podstawowym obowiązkiem w stosunku do naszych młodszych braci jest niekrzywdzenie ich, jednak poprzestanie na tym to nie wszystko. Mamy ważniejszą misję – służyć im pomocą, kiedykolwiek będą jej potrzebować.”

-Św. Franciszek z Asyżu

Powyższy cytat stał się dewizą życiową mojej bohaterki, wspaniałej i odważnej kobiety, która postanowiła swoje życie poświęcić niełatwej misji ratowania koni skazanych na rzeź.

Po raz pierwszy zobaczyłam ją na zdjęciu zupełnie przypadkowo. Szczupła blondynka stała z wielkim, tonowym koniem o imieniu Gniady, który wtulał  się w jej ramiona. Zdaję sobie sprawę, że brzmi to abstrakcyjnie ale taki obrazek utkwił mi w głowie i kilka dni  później  pojechałam do Magdy i uwieczniłam te niezwykłe więzi.

To co ujrzałam wzbudziło we mnie zachwyt i niedowierzanie. Okazało się, że pod jej opieką znajduje się ponad dwadzieścia  koni, którym podarowała życie.

Dała im miłość, wolność i godność jakiej zostały pozbawione. Wszystkie z koni skazane były na śmierć.  Los polskiego konia w dzisiejszych czasach nie jest łaskawy. Te mądre zwierzęta hodowane są na mięso i sprzedawana do włoskich rzeźni,  gdzie zabijane są masowo. Warunki w jakich są przewożone są skandaliczne, wiele z nich nie przeżywa transportu, umierają w cierpieniach.

Przykre  jest jednak to, że cały ten proceder pozbawiony jest z moralności. Źrebne klacze sprzedawane są na kilogramy i nikt nie zwraca na to uwagi, że klacz jest ciężarna. Istnieje tylko jedna wartość-pieniądze. Magda podobnie jak kilka innych organizacji nie zgadza się z tym i walczy jak tylko potrafi by zmienić prawo.  Stawiając czoła zadaniu, przy pomocy wielu życzliwych osób wykupiła wiele koni i dała im dom, opiekę i miłość.

Jej podopieczni darzą ją niezwykłym uczuciem. Tonowy Gniady na jej widok pędzi po to by położyć swoją głowę na jej drobnym ramieniu. Tutuś, kolejny wielki koń zimnokrwisty jest o nią zazdrosny. Każde z jej dwudziestu jeden żyć  jest inne. Jedne są srokate, kasztanowe, a jeszcze inne gniade. Wiem jedno, że przy nich jej uśmiech nabiera blasku, i widzę w niej radość.

Podczas mojej pierwszej wizyty drobna, delikatna blondynka w samym środku wielkiej końskiej rodziny – witała mnie z każdą uratowaną istotą. Nie było tam miejsca na krzyki, wrzaski czy tym bardziej baty. Te piękne majestatyczne zwierzęta wiedziały, że nie mają się już czego bać, że tu są bezpieczne. Magda jest ich domem, przyjaciółką i opiekunką. Dobro i spokój jaki przez nią przemawia jest najlepszym przykładem, na to, że i miłością można przenosić góry.

Jak już wspomniałam, moja bohaterka jest samotną mamą. Cztery lata temu zdarzył się jej największy cud i na świecie pojawiła się córka Julia. W ich relacji widać prawdziwą miłość, więź, zrozumienie i łączącą je pasję. Mała Julia nie boi się wchodzić w stado koni, nie czuje lęku i strachu. Podczas mojego trzeciego spotkania w Sanktuarium, w końcu poznałam małą Julię i zaskoczyło mnie to jak dojrzałą i empatyczną jest osóbką.

We trzy, razem z mamą Magdy, która pomaga w wychowaniu  Julii są wegetariankami. Razem walczą o prawa zwierząt. W domu rodzinnym w którym mieszkają nie brakuje przygarniętych psów, kucyków, osiołków, którymi się zajmują. Jak wspomina Magda, od dziecka razem z mamą pomagały zwierzętom. Nigdy nie przeszły obojętnie obok porzuconego psa czy kota. Czteroletnia Julia, córka Magdy jest bardzo świadoma tego co robi jej mama, stara się jej w tym pomagać. Często tęskni ale wie, że mama musi pójść do pracy, a po pracy,  zająć końmi.  Kiedy jest taka możliwość uczestniczy w opiece nad końmi.

KRYSTYNA: Magda, powiedz jak radzisz sobie z natłokiem obowiązków….

MAGDA: Czasami jest mi bardzo ciężko. Bywa tak, że brakuje mi sił fizycznych na ogarnięcie wszystkich zadań. Po pracy jadę do moich koni. Codziennie jestem im potrzebna. Bez pracy nie mogłabym ich utrzymać, a tak naprawdę jest mi bardzo ciężko i liczę na wsparcie darczyńców. Miesięczne utrzymane koni w zimie to koszt około siedmiu tysięcy złotych, moje pensja na to nie wystarcza. Jakiś czas temu podjęłam walkę i postanowiłam, że się nie poddam. One maja tylko mnie.

Nie wszystkie są zdrowe. Wiele z nich potrzebuje opieki medycznej, ponieważ zaniedbania poprzednich właścicieli doprowadziły do wielu fatalnych skutków. Jakiś czas temu odeszła moja ukochana Cedra. Długo nie mogłam dojść do siebie. Codziennie walczyłam o to by wróciła do zdrowia, miała ogromne zwyrodnienie nogi. Nie udało się, odeszła. Razem walczyłyśmy o poprawę jej stanu. Sama wychodziła na opatrunki, dzielnie znosiła ból. Wiedziała, że chcę jej pomóc. Nigdy jej nie zapomnę….

K: We trzy jesteście bardzo dzielne w tym co robicie. Jak sobie radzicie na co dzień…. 

M: Bez Mamy nie  dałabym rady w pogodzeniu pracy, opieki nad córką oraz końmi.  Jestem samotną matką, takie wsparcie jest mi ogromnie potrzebne. Budujące jest to, że we trzy radzimy sobie ze wszystkim. Mogę śmiało powiedzieć, że dajemy radę. Taka babska solidarność pokoleniowa. Mama bardzo mi kibicuje, chociaż czasami bardzo boi się o moje zdrowie. Wie, że mało sypiam i dużo pracuję. To takie zupełnie normalne.  Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że nasze działania, pomoc zwierzętom dają nam niezwykłą motywację. To nasza rzeczywistość i nasz cel, który daje nam ogromną  radość. Miłość, która do nas wraca jest tego warta……

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAGTo co wzbudziło mój podziw, to to, w jaki sposób te wielkie istoty traktują córkę Magdy. Wiedzą, że ich wybawicielka, dała im to co najlepsze i dlatego one same z czułością i uwagą podchodzą do jej dziecka, dzięki czemu może się czuć wśród nich bezpiecznie. Moje obserwacje przerzuciłam na oko obiektywu oraz papier. To co zaobserwowałam jest dla mnie bardzo ważne. Wiem, że dążenie do prawdy, której jesteśmy wierni pomaga osiągnąć spełnienie. Dobro zawsze powraca i ważne by do niego dążyć. Magda jest szczera w tym co robi, a robi naprawdę wiele.

Znalazła swoim koniom  miejsce do życia, własnymi rękoma i przy wsparciu znajomych, tej jesieni wybudowała im wiaty i boksy by zabezpieczyć je przed zimą. Brodząc w błocie, śniegu czy na deszczu budowała wiaty i zabezpieczała Barbi, Gniadego, Duszyczkę czy też Hopkę. To jej przyjaciele, a przyjaciół nie zostawia się w biedzie.

Jest dla mnie przykładem zdeterminowanej i odważnej kobiety, która w pewnym momencie swojego życia podjęła ważną decyzję i nie wycofała się z niej.  Jest kochającą matką, córką wdzięczną swojej mamie za pomoc oraz wojowniczką, której nie straszny mróz, deszcz, czy męskie zajęcia. To prawdziwa „twarda kobieta” spod znaku skorpiona, pracująca na kilku etatach po to by utrzymać swoją rodzinę i uratowane konie.

K: Magda, powiedz o czym marzysz…

M: Chciałabym może więcej sypiać na początek (śmiech). To taka podstawa. Tak całkiem poważnie to marzy mi się zmiana prawa dotycząca koni. Chciałabym by stały się zwierzętami towarzyszącymi i nie lądowały na włoskim stole. U nas w Polsce nie ma tradycji jedzenia koniny. Dlatego z innymi organizacjami walczymy o tę zmianę od kilku lat.

Chciałabym aby moja córka zawsze kierowała się sercem i wyrosła na mądrą dziewczynkę. Jeśli będzie chciała niech pomaga zwierzakom czy ludziom.  Jeśli wybierze inną drogę, odmienną od mojej, będę dla niej największym wsparciem. Chcę by była szczęśliwą kobietą.

Marzy mi się świat szanujący naszych braci mniejszych. Odejście od masowych produkcji zwierząt, które generują ich ogromne cierpienie. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zostanie wegetarianinem, natomiast ważne  jest to by zwracać uwagę na takie rozwiązania, które w znacznym stopniu będą ograniczały cierpienie zwierząt.

Zaimponowała mi swoją postawą życiową,  która niesie wiele dobra. Już jako młoda dziewczyna wiedziała, że pomoc zwierzętom stanie się dla niej priorytetem. W swoim życiu potrafi pogodzić najważniejsze role. Jest mamą oraz kobietą walczącą w obronie  tych, którzy sami nie potrafią się bronić.

Pomoc koniom  jest bezinteresowna ale jak sama Magda wspomina,  najwspanialszą ceną jest ich miłość oraz wdzięczność, którą konie okazują jej każdego dnia.  W dzisiejszych czasach, gdzie coraz częściej brakuje bliskości, a życie toczy się w rzeczywistości wirtualnej, takie postawy warto pokazywać. Warto zauważać ludzi, którzy brną pod prąd i łatwo się nie poddają.

Jeśli zainteresował Cię los Magdy i jej koni, możesz śledzić jej działania na Facebooku, gdzie codziennie opisuje losy swoich podopiecznych – ZAJRZYJ TU.

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG

siła kobiet / Magda ratuje konie / MINT MAG


Autor: Krystyna Sarnacka

Z wykształcenia architekt krajobrazu. W zawodzie pracowała kilka lat, po czym wróciła do swojej życiowej pasji czyi fotografii. Z zaangażowaniem i pasją ukończyła roczne studium na Akademii Fotografii w Warszawie. Po tym czasie cały czas fotograficznie rozwija swoje umiejętności. Prywatnie mama sześcioletniej Martynki, żona oraz wielka miłośniczka zwierząt. W wolnych chwilach poznaje ludzi, którzy zajmują się ratowaniem zwierząt i opisuje ich historie i relacje na swoim blogu. Uwielbia fotografować dzieci i zwierzęta, to daje jej radość.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ