Są tytuły, które czyta się „same” – rozdział po rozdziale, z coraz szerszym uśmiechem. „Kura i kaczor” Léopolda Chauveau to dokładnie ten przypadek: dynamiczna, przewrotna opowieść z inteligentnym humorem i czarno-białymi ilustracjami, które dodają scenom filmowego tempa. Idealna na wieczorne rytuały dla dzieci w wieku 5–9 lat (a dorosłym mrugnie okiem nie raz).
O czym to jest? (bez zdradzania smaczków)
Stara gospodyni wyrusza na targ z koszem. W środku – kura i kaczka. W zestawie: cuchnący ser o osobowości silniejszej niż wiatr w polu. Drzemka pod drzewem, ptaki zerkają po sobie i… puf! Znika nie tylko koszyk, znika poczucie przewidywalności. Zaczyna się pościg, który raz zatrzymuje się na jeziorze, raz skręca w kompletne nieprawdopodobieństwo, a chwilę później prowadzi aż do Egiptu. Absurd ciągle puszcza do nas oko, a dialogi kury i kaczki mają tę świetną lekkość, dzięki której dziecko „słyszy” bohaterów i chce im kibicować.
Dlaczego to działa do głośnego czytania
Krótkie sceny i szybkie pointy robią robotę – czytasz rozdział i aż prosi się o „jeszcze jeden”. Język jest prosty, ale błyskotliwy; powtórzenia rytmizują opowieść (co ułatwia młodszym słuchaczom śledzenie wątku), a absurd – zamiast straszyć – rozładowuje napięcie. Ilustracje w czerni i bieli nie przytłaczają kolorem, za to pięknie prowadzą wzrok i dopowiadają żart. Efekt? Śmiech, skupienie i to przyjemne „mamo, czytaj dalej”.
Kto powinien sięgnąć po tą książkę
Najlepiej bawią się tu 5–9-latki: przedszkolaki wyłapią komizm sytuacji, początkujący czytelnicy podłapią rytm i spróbują czytać z Tobą, a starszaki docenią absurdalne zwroty akcji i przekomarzanki bohaterów. To świetny tytuł „po przedszkolu”, „na dobranoc”, „na długą podróż” i „na weekend u dziadków”. Wrażliwcom absurd pomaga oswoić „co by było, gdyby…”, a dzieci, które lubią detektywistyczne tropy, będą tu śledzić przyczynę i skutek z satysfakcją małych badaczy.
Jak czytać, żeby było jeszcze lepiej
Zmień głosy (kaczka może „pyrkać”, kura „fukać”), rób pauzy po pointach i pokazuj rysunki jak kadry z kina – „stop, co tu się właśnie stało?”. Dzieci uwielbiają też mapę wędrówki: po lekturze dorysujcie razem prostą „trasę” bohaterów z kilkoma piktogramami (drzewo, jezioro, stateczek, piramida). Na koniec zagrajcie w „co dalej?” – niech dziecko wymyśli dodatkową, kompletnie nierealną przeszkodę. W tej książce to mile widziane.
O autorze i wydaniu
Léopold Chauveau pisał dla dzieci z poczuciem humoru, które się nie starzeje – z przewrotnością, absurdem i bez dydaktycznego nadęcia. „Kura i kaczor” w polskim wydaniu Noir sur Blanc zachowuje tę klasę: szlachetna prostota ilustracji, klarowny skład i tempo, które niesie lekturę. Klasyk, który brzmi świeżo.
Co ta historia robi dobrego
Rozśmiesza (i to jest wartość sama w sobie), ale przy okazji ćwiczy logiczne myślenie – „jeśli to, to co dalej?” – i otwiera rozmowę o przyjaźni, lojalności, pomyłkach oraz… zapachach, które potrafią wygrać każdą scenę. Dla rodzica to wdzięczny pretekst, żeby pogadać o odwadze i o tym, że różnice charakterów bywają supermocą duetu.
Delikatnie absurdalna, śmiała i czule ironiczna — „Kura i kaczor” to świetny prezent dla rodzin, które lubią się śmiać i myśleć jednocześnie. Jeśli tęsknicie za książką, która wywraca stolik, ale zostawia na nim herbatę, to właśnie ją znaleźliście. Zaparzcie kubki, otwórzcie na pierwszej scenie i… uciekajcie z koszyka razem z nami.
Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Noir sur Blanc
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.


