„Kiedyś, gdy pracowałam w agencji reklamowej często zdarzało się, że szef nagle mówił, że cały zespół musi zostać po godzinach. Twarz jednej dziewczyny zawsze w tych sytuacjach czerwieniła się, potem bladła. Głos jej się łamał, gdy tłumaczyła, że znowu nie może. Jej synek czekał w szkole. Zaskakujące jest, że przy ogromnej liczbie pracujących Rodziców, którzy niemal codziennie mają podobny problem, brak było rozwiązania, któremu mogliby zaufać. Ale na szczęście tak było tylko do czasu MotoMums”

 MotoMums –  Edyta Kotowicz

MAMMAZINE: Czym jest projekt MotoMums?

EDYTA KOTOWICZ: MotoMums to bezpieczne przejazdy dla dzieci, z kierowcami, którzy dbają jak Mamy.

MotoMums

M:  A jak w praktyce działa MotoMums?

EK: MotoMums to startup na razie na etapie idei. Zamiast zbudować gotowy produkt i oddać go w ręce rodziców do testowania, razem z nimi i w oparciu o ich wymagania uczę się, czym powinno być MotoMums. Takie działanie ma zapewnić, że rodzice dostaną do ręki usługę, która będzie działała dokładnie tak, jak tego chcą. Zapewni odpowiedni poziom zabezpieczeń, stosunek jakości do ceny oraz łatwość korzystania. Dlatego na tym etapie najważniejsze dla mnie jest przebywanie z potencjalnymi użytkownikami. Oznacza to, że nie ma jeszcze zmechanizowanej, ustalonej procedury, czy aplikacji z wybranymi funkcjonalnościami. Zamiast tego jest prosta strona na MOTOMUMS, na której jest mój email i telefon.

Jeżeli jakiś rodzic potrzebuje MotoMamy, dzwoni. Przez telefon albo twarzą w twarz (to oczywiście ja dojeżdżam do Rodzica) rozmawiamy o jego potrzebach i sytuacji, a potem ja staram się dla niego umówić taksówkę ze sprawdzonym, znanym mi już dobrze kierowcą, który ma doświadczenie w opiece nad dziećmi (co oznacza, że kierowca – przynajmniej na razie – jest zawsze kobietą).

O umówionej godzinie taksówka z MotoMamą i ja przyjeżdżamy po dziecko. Czasem staram się wkupić w łaski pasażera owocem, naklejkami czy marchewką, ale przede wszystkim obserwuję.

Dzieci okazują się super pasażerami. Kulturalnymi, uprzejmymi, przejętymi swoją nową, samodzielną rolą. Po zakończonej trasie proszę rodzica o jego opinię: co było OK, a co nie. Na razie – muszę się pochwalić – jest zawsze super.

M: Pierwsze testy za Tobą, a dla kogo tak naprawdę skierowana jest Twoje usługa? 

EK: MotoMums powstaje z myślą o rodzicach. Ma pomóc im w zarządzaniu codziennymi obowiązkami. Praca, zakupy, dbanie o dom, a także dbanie o ruch, zdrową dietę, hobby i życie towarzyskie swoje oraz swojego dziecka (czy dzieci) to w dużych miastach, ze względu na odległości, często wyzwanie, któremu nie sposób sprostać. MotoMamy są po to, aby w zawieźć dziecko do szkoły albo ze szkoły na zajęcia czy do babci. Jeżeli policzymy ile zarabiamy w czasie, kiedy stoimy w korku albo na czerwonym świetle, okazuje się, że te trasy dla przeciętnego rodzica są całkiem nieopłacalne.

A niestety ta kilkanaście czy kilkadziesiąt minut w aucie z dzieckiem, plus dojazd do i z powrotem do swoich zajęć to często też koszt stresu i niepotrzebnych emocji.

Oczywiście MotoMums to usługa także dla dzieci. Dlatego ważne, żeby czuły się podczas przejazdu dobrze, a kierowca umiał się odpowiednio zachować podczas drogi i był dla nich miły. Najmłodsze dziecko, z którym jechałam z MotoMamą to 3,5 lat. Poznałam chłopca najpierw podczas wizyty w jego domu, a przejazd odbywał się w towarzystwie 6 letniej siostry. Na przywitanie i pożegnanie przybiliśmy piątkę.

M: Jakie dajecie gwarancje bezpieczeństwa, powierzamy przecież mamy w Wasze ręce najważniejsze dla nas istotki? 

EK: Obecnie ja jeżdżę z MotoMamą i cały czas jestem pod telefonem. Zanim rodzice zdecydują się na przejazd możemy się spotkać z nimi i z dzieckiem. Jeżeli dziecko jest starsze np. ma 10 lat i nie ma takiej potrzeby, wysyłam swoje zdjęcie, a odebranie dziecka odbywa się na ustalone przez niego hasło. W przyszłości te reguły zapewni odpowiednia strona lub aplikacja.

Pomimo, że polskie prawo tego nie wymaga od taksówki, w aucie jest zawsze podstawka jeżeli tylko rodzic sobie tego życzy.

M: Co dać mam Mamom MotoMums? Czas dla siebie czy przysłowiową trzecią rękę?

EK: Czas, spokój ducha, brak nerwów.

Mamy potrzebują więcej czasu, w którym zamiast być kierowcą swojego dziecka, będą mogły z nim wspólnie zrobić coś fajnego i rozwijającego. Albo poczytać książkę czy pójść do fryzjera i zadbać o siebie oraz swoje samopoczucie. Niektóre mamy natomiast, szczególnie te mające wolny zawód, potrzebują tego czasu zwyczajnie na pracę, której dzięki temu nie będą musiały wykonywać po nocach.

M: Jeśli nasza czytelniczka chciałaby jutro skorzystać z MotoMums, miała by taką szansę? Projekt już jest wdrożony czy nadal istnieje na etapie testów?

EK: To ciągle projekt pilotażowy. Dlatego często można mnie spotkać w przedszkolach czy szkołach, gdzie spędzam czas rozmawiając z rodzicami i poznając ich potrzeby.

M: Jak wyglądał proces tworzenia samej usługi?

EK: Usługa jest w trakcie tworzenia. To jak uczę się o potrzebach rodziców, wymaganiach małych pasażerów oraz kim musi być kierowca. Sama usługa zatem jest nadal w fazie kreacji.

M: Kto kieruje pojazdem i czego możemy spodziewać się na pokładzie? 

EK: Na początek, w naszym pilotażu, MotoMamą czyli kierowcą jest pani taksówkarz. Ale pracuję też nad rozwiązaniem, które będzie wspólnym przejazdem zamiast zamawianiem auta. Wówczas kierowcą będzie inna mama wioząca swoje dziecko albo wracająca po odwiezieniu dziecka daną trasą, która zabierze chętnego pasażera z sobą w zamian za zwrot części kosztów przejazdu.

M: Czy sama usługa dostępna będzie w tygodniu czy również w weekendy? 

EK: W dowolnym czasie, jednak po wcześniejszym umówieniu.

M: Czy szczęściarzami mogącymi skorzystać z usługi to na razie mieszkańcy Warszawy, czy również w całej Polsce? 

EK: Na chwilę obecną planujemy obsługiwać jedynie Warszawę.

M: Jaki jest estymowany koszt przejazdu? 

EK: Przybliżony do taksówki. Oczywiście im więcej rodzin na pokładzie, tym MotoMama będzie tańsza. Dlatego warto będzie wysyłać dziecko z kolegami czy koleżankami z klasy czy zajęć.

M:  Z perspektywy czasy, co było największym wyzwaniem projektu? 

EK: Każdy dzień to wyzwanie. Każdy przynosi nowy problem, ale też rozwiązanie jakiegoś problemu, który już był. Dodatkowo wdzięczność mam daje mi ogromną siłę. Widzę jak bardzo kobiety potrzebują MotoMam i że moje spostrzeżenia były słuszne. Fajnie jest pomagać innym kobietom. To jest największa radość w tworzeniu MotoMam, oprócz przyjemności jeżdżenia z uroczymi pasażerami. Mam więc wielką nadzieję, że jak najszybciej usługa powstanie i MotoMamy będą jeździły wszędzie tam, gdzie są potrzebne.

M: Gdybyś miała wyliczyć 3 trudności, które spotkałaś na swojej drodze w trakcie tworzenia projektu? 

EK: za krótka doba do potęgi trzeciej (śmiech)

M: Pamiętasz 3 cenne rady, które dostałaś, a które pomogły Ci w stworzeniu MotoMums?

EK: Nieustannie dostaję cenne rady. Od rodziców oraz właścicieli szkół i przedszkoli. Mówią mi o swoich oczekiwaniach. Ale MotoMamy – jak każdy projekt, który tworzy się od zera – ma też bardziej ogólne wyzwania. 3 rady, które ja dostałam od innych i które chciałabym przekazać innym kobietom robiącym coś swojego to:

  1. Odpoczywaj i dbaj o kondycję fizyczną

To dla mnie bardzo ważna rada, bo jestem pracoholikiem i perfekcjonistką. Nie można się wypalić. Siła i energia nie znajdą się same w tajemniczy sposób. Trzeba o nie zadbać samej.

  1. Rozmawiaj z innymi

Tę radę dostałam od swojego mentora, który pomaga mi przy tym projekcie. On sam i nasze regularne rozmowy na Skype są dla mnie wielką pomocą. Ważne jest jednak, żeby rozmawiać z każdym, kto robi coś podobnego, ma podobny target albo może być Twoim klientem. Wszyscy Ci ludzie mają ogromną wiedzę i nie ma sensu wywarzać otwartych drzwi. Przy MotoMamach poznałam wielu mądrych i interesujących ludzi. A każde spotkanie oraz rozmowa to siedmiomilowy krok do przodu.

  1. Wszystko jest lekcją

Nie ma porażek, ani trudności. Wszystko jest lekcją pokazującą Ci, że powinnaś do problemu podejść inaczej. Staram się o tym zawsze pamiętać, chociaż oczywiście nie zawsze się udaje. Ale niezmiennie, za każdym razem, po czasie widzę, że coś co postrzegałam jako problem nie do rozwiązania było po prostu sygnałem, żeby zrobić coś inaczej

Dziękujemy Edyta i trzymamy kciuki za powodzenie projektu, będziemy obserwować rozwój i postępy!

Więcej o tym, jak powstaje MotoMums i pierwszych przejazdach można przeczytać na blogu MotoMums.

Zapisz się na newsletter

No.9 Mint dostępny online i w salonach Empik

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.