Książki o emocjach dla dzieci na start szkoły i przedszkola
Wrzesień z perspektywy dorosłego ma nowy plan lekcji do wdrożenia w życie, wyprawkę do zakupu i życie rodzinne, które trzeba dostosować do nowego roku szkolnego. Z perspektywy dziecka lista jest trochę inna. Dziecko wkracza we wrześniowe dni z licznymi pytaniami: Kto usiądzie obok mnie? Czy pani będzie miła? Co mam zrobić, jeśli nikogo nie znam? Czy ktoś będzie chciał się ze mną bawić? Jak powiedzieć, że czegoś nie chcę? I czy można jednocześnie cieszyć się na nową szkołę i bardzo się jej bać?
Nie wszystkie te pytania padają głośno. Czasem pojawiają się dopiero wieczorem, czasem w samochodzie, a czasem wcale. A czasem zamiast nich pojawia się ból brzucha, hasło „nie chcę jutro iść” albo złość o rzecz, która pozornie nie ma ze szkołą nic wspólnego.
Początek roku z tego właśnie powodu jest dobrym momentem na książki, które nie podają dziecku gotowej instrukcji, jak ma się czuć, ale pozwalają zobaczyć podobną sytuację z bezpiecznej odległości. Porozmawiać o bohaterce książki zamiast od razu o sobie.
W Klubie Książki MINT mamy tym razem pięć bardzo różnych propozycji pozwalających nazwać i oswoić emocje towarzyszące początkowi nowego roku szkolnego.
Kiedy wszystko jest nowe: „Niezwykła Molly i nowa szkoła”
Autor: Sabine Lemire | Ilustracje: Signe Kjær | Wydawnictwo Dwie Siostry
Dorośli mają czasem irytującą łatwość mówienia: „Zobaczysz, szybko znajdziesz nowych kolegów”. Dla dziecka stojącego pierwszego dnia przed drzwiami nieznanej klasy takie zapewnienie może znaczyć mniej więcej tyle, co „nie martw się”. Miło słyszeć, ale problem nadal zostaje.
Molly jest właśnie w takim miejscu. Nie zna nikogo, tęskni za najlepszą przyjaciółką Ellen ze starej szkoły i nie ma jeszcze pojęcia, gdzie w nowej rzeczywistości znajdzie swoje miejsce. Rodzice wierzą, że wszystko się ułoży. Molly nie ma tej pewności. I chyba dlatego jej historia nadaje się na lekturę na początek roku szkolnego. Książka po prostu nie próbuje udowodnić dziecku, że zmiana jest cudowna.
Najbardziej lubię w takim podejściu zgodę na ambiwalencję. Można być ciekawym nowej szkoły i jednocześnie za nią nie przepadać. Można poznać kogoś nowego i nadal bardzo tęsknić za kimś, kto został w poprzednim miejscu. Można wyglądać na całkiem dzielnego, a w środku zastanawiać się, czy przypadkiem nie utknie się na zawsze w szkolnej toalecie. To są rzeczy małe tylko z dorosłej perspektywy. Dla dziecka szkolny korytarz, na którym nie wie jeszcze, gdzie skręcić, naprawdę może być ogromnym światem.
„Niezwykła Molly i nowa szkoła” dobrze pokazuje, że oswajanie go nie odbywa się jednym wielkim aktem odwagi. To raczej kolejne drobne sytuacje: wejść, zostać bez mamy, spróbować z kimś porozmawiać, wrócić następnego dnia. Dodatkowy plus jest bardzo praktyczny: książka ma krótkie zdania, prosty język i duże litery, a wydawca kieruje ją do dzieci 7+. Może więc być nie tylko historią o rozpoczynaniu szkoły, ale również jednym z tytułów, przy których dziecko zaczyna nabierać pewności w samodzielnym czytaniu.
MINT podpowiada: po tej książce nie pytałabym „Czy ty też się boisz nowej szkoły?”. Spróbowałabym prościej: „Co byłoby dla ciebie najtrudniejsze na miejscu Molly?”. Czasem dużo łatwiej opowiedzieć o sobie, kiedy przez chwilę mówi się o kimś innym.
Kiedy trudno zrobić pierwszy krok do innych: „Gotujemy”
Autor: Michał Nowosielski | Wydawnictwo Labreto
Na pierwszy rzut oka ten tytuł może wyglądać w tym zestawieniu jak gość z zupełnie innej imprezy. Nie ma nowej klasy, pierwszego dnia szkoły ani bohatera przeżywającego adaptacyjny kryzys. Jest targ, są składniki, przepisy, garnki i gotowanie. I właśnie dlatego chcieliśmy go tutaj mieć. Bo integracja nie zawsze zaczyna się od rozmowy w rodzaju „powiedz coś o sobie”. Dla dziecka, które jest nieśmiałe, nie zna grupy albo ma trudność ze spontanicznym wejściem w kontakt, takie sytuacje bywają naprawdę wymagające. Znacznie łatwiej czasem robić coś razem.
Wspólne gotowanie daje do tego świetny pretekst. Jedna osoba miesza, druga odmierza, ktoś przynosi składniki, ktoś czyta kolejny krok. Rozmowa pojawia się przy okazji i nie trzeba przez cały czas zastanawiać się, co powiedzieć. Jest wspólny cel, są role, a na końcu jeszcze coś, czym można się podzielić.
„Gotujemy” można oczywiście wykorzystać po prostu jako pierwszą książkę kucharską dziecka. W środku znajdują się dziesiątki przepisów – od rosołu i naleśników po pierogi, spaghetti czy sernik – oznaczone skalą trudności. Są też ilustrowane stragany, na których wyszukuje się składniki, oraz miejsce na zdjęcia własnych potraw i autorskie przepisy. Książka została pomyślana trochę jak połączenie kucharskiego przewodnika, zabawy i pamiętnika.
My widzimy w niej jeszcze jedno zastosowanie: narzędzie do bycia razem. Można zaprosić nową koleżankę po szkole i organizować dzieciom kolejną atrakcję, dać im przepis. Można zrobić rodzinny wieczór, podczas którego każdy odpowiada za jeden etap. Można wykorzystać gotowanie w grupie dzieci, które jeszcze nie bardzo wiedzą, co właściwie ze sobą robić. To szczególnie dobre dla tych, dla których komunikacja łatwiej przychodzi przez działanie niż przez siedzenie naprzeciwko siebie i rozmowę. A przy okazji dziecko po prostu doświadcza sprawczości: robi coś od A do Z, uczy się dzielić pracą, czekać na swoją kolej i odpuszczać, gdy sos pryśnie na blat. Przepracowuje wszystkie te trudne społeczne manewry mimochodem – bez ani jednego nudnego kazania o tym, jak ważna jest współpraca w grupie.
Kiedy bycie miłym zaczyna kosztować za dużo: „Skromny Placek. Smaczna Banda i emocje”
Autor: Jory John | Wydawnictwo HarperKids
Są dzieci, które trzeba uczyć, żeby zauważały innych. Są też takie, którym znacznie trudniej nauczyć się czegoś odwrotnego: że one same również mogą czegoś potrzebować. Skromny Placek należy właśnie do tej drugiej grupy. Jest pomocny, serdeczny, nie pcha się na pierwszy plan. Łatwo byłoby więc uznać go za bohatera, którego zachowanie należy po prostu pochwalić. Tyle że życzliwość bez granic potrafi zamienić się w coś bardzo niewygodnego.
Kiedy Placek pracuje nad szkolnym projektem ze swoim najlepszym przyjacielem, szybko okazuje się, że odpowiedzialność wcale nie rozkłada się równo. Jedna osoba robi, druga ma kolejną wymówkę. Problem nie polega wyłącznie na niesprawiedliwym podziale pracy. Ciekawsze jest to, co dzieje się z Plackiem, bo ten długo pozostaje w swoim dobrze znanym miejscu: pomaga, nie chce robić problemu, nie chce zepsuć relacji. A przecież można być dobrym przyjacielem i jednocześnie powiedzieć: „to mi nie odpowiada”.
To według mnie najmocniejsza sprawa w tej książce. Asertywność nie zostaje przedstawiona jako stanie się „twardszym” albo mniej życzliwym człowiekiem. Wręcz przeciwnie. Placek może nadal mieć wielkie serce, tylko powoli odkrywa, że zdrowa relacja nie powinna polegać na tym, że jedna osoba cały czas rezygnuje z siebie. Dla dzieci rozpoczynających szkołę albo wracających do klasy po wakacjach to bardzo aktualny temat. Nowe układy koleżeńskie szybko przynoszą przecież sytuacje, które nie mają prostych odpowiedzi. Czy muszę pożyczyć, jeśli nie chcę? Czy mam zgodzić się na pomysł przyjaciela, żeby się nie obraził? Co zrobić, jeśli podczas pracy grupowej zawsze wszystko spada na mnie? Czy odmowa oznacza, że jestem niemiły?
„Skromny Placek” daje dzieciom (i rodzicom!) konkretny język do rozmowy o asertywności, nie brzmiąc przy tym jak poradnik psychologiczny. Pokazuje maluchom w wieku 4-8 lat, że można postawić wyraźną granicę i powiedzieć „nie chcę”, nie przestając być fajnym, empatycznym kumplem.
MINT podpowiada: warto po lekturze poszukać z dzieckiem różnicy między „jestem niemiły” a „mówię, czego potrzebuję”. Dla wielu dzieci to naprawdę nie jest to samo, choć na początku może tak się czuć.
Kiedy najważniejsze jest znaleźć „swoich”: „Dzień, w którym kredki znalazły przyjaciół”
Autor: Drew Daywalt | Ilustracje: Oliver Jeffers | Wydawnictwo Kropka
Przyjaźń w książkach dla dzieci bywa czasami bardzo poważną sprawą. Trzeba nauczyć się dzielić, szanować różnice, rozwiązywać konflikty i być dobrym kolegą. Wszystko słusznie. Tyle że przyjaźń ma jeszcze jedną ważną cechę: powinna dawać frajdę. I tutaj kredki są bardzo dobrym przypomnieniem.
W kolejnej historii Drew Daywalta i Olivera Jeffersa bohaterki wyruszają po pokoju Dominika i zaczynają znajdować dla siebie nowych towarzyszy. Każda robi to po swojemu: Czerwona może wreszcie spełnić marzenie związane z wozem strażackim, Biała ląduje przy szachownicy, a Esteban nawiązuje znajomość z pluszowym misiem, którego oczywiście woli uważać za znacznie bardziej dziką bestię. Kredki opisują potem swoje przygody Dominikowi w listach. I ten lekki absurd sprawia, że książka dobrze pasuje do rozmowy o poznawaniu nowych ludzi. Nie każdy musi zaprzyjaźniać się w ten sam sposób i nie każdy będzie pasował do wszystkich. Czasem spotykamy kogoś przez wspólną zabawę, czasem przez zainteresowanie, czasem przez kompletny przypadek.
Dla dziecka w nowej grupie bardzo uwalniająca może być sama myśl, że nie musi od razu zdobyć całej klasy. Wystarczy jedna osoba, przy której dobrze się czuje. Potem być może pojawi się następna. Przyjaźni nie da się zaplanować pierwszego dnia września ani przyspieszyć rodzicielskim „idź się pobawić z tamtym chłopcem”. Kredki robią coś zupełnie odwrotnego: ruszają w świat, próbują, spotykają różnych bohaterów i każda znajduje coś swojego.
Książka jest kierowana już do dzieci 3+, ma 32 strony i dużo miejsca oddaje ilustracjom, więc dobrze sprawdzi się również dla młodszych przedszkolaków, bo kredek po prostu trudno jest nie pokochać.
MINT podpowiada: Ta książka to najlepszy punkt do rozmowy: nie o tym, „jak być dobrym przyjacielem?”, ale: „przy kim możesz być sobą?”.
Dla najmłodszych, którzy dopiero oswajają przedszkole: „Uczucia Gucia. W przedszkolu”
Autor: Aurélie Chien Chow Chine | Wydawnictwo Debit
Początek przedszkola rzadko daje się zamknąć w jednym prostym „cieszę się” albo „boję się”. U małego dziecka emocje mieszają się ze sobą bardzo szybko. Ekscytacja może za chwilę zmienić się w napięcie, ciekawość w niepewność, a radość w złość tylko dlatego, że coś potoczyło się inaczej, niż dziecko sobie wyobrażało.
Gucio jest jednorożcem, a jego grzywa zmienia kolor w zależności od tego, co przeżywa. Czasem jest zielona, czasem niebieska, czasem czerwona, czasem wielobarwna. I właśnie to jest ważne: nie trzeba traktować tych kolorów jak sztywnego słownika emocji. Grzywa po prostu pokazuje, że w Guciu coś się zmienia i że jego stan emocjonalny można zobaczyć, zanim jeszcze potrafi go dobrze nazwać. To bardzo dobry punkt wyjścia do rozmowy z przedszkolakiem. Nie trzeba od razu pytać: „Jesteś smutny czy zły?”. Można po prostu powiedzieć: „A jak wyglądałaby dziś twoja grzywa?”. Jedno dziecko wybierze czerwony, inne kilka kolorów naraz. I to też jest odpowiedź.
Podoba mi się, że książka nie próbuje sprowadzić emocji do jednej etykiety. Na końcu grzywa Gucia jest tęczowa, kiedy bohater sadzi roślinki w szklarni. To raczej obraz chwili, w której wszystko zaczyna się układać. Gdy napięcie opada, a Gucio znajduje dla siebie miejsce i spokój.
Właśnie dlatego „Uczucia Gucia. W przedszkolu” dobrze sprawdza się przed rozpoczęciem przedszkola albo już w pierwszych tygodniach adaptacji. Nie daje dziecku instrukcji „tak masz się czuć”, tylko pokazuje, że emocje mogą się zmieniać, mieszać i być trudne do jednoznacznego nazwania. I dla trzylatka to często dużo bardziej prawdziwe niż każda idealna tabelka z kolorami emocji.
Nowy rok nie musi zaczynać się od „nie martw się”
Kiedy widzimy dziecięcy niepokój, odruchowo rzucamy: „Zobaczysz, wszystko będzie dobrze”. Tylko że we wrześniu dziecko rzadko potrzebuje naszych zapewnień. Często o wiele bardziej pomaga zwykłe bycie obok: wspólne upieczenie czegoś z przepisu albo wieczorne czytanie o bohaterach, którzy też gubią się na korytarzu i nie wiedzą, jak odmówić koledze.
Dobra książka nie sprawi magicznie, że stres przed nowym rokiem zniknie. I wcale nie musi. Wystarczy, że da słowa temu, co do tej pory było tylko nieznośnym ściskiem w brzuchu.
Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwami
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.



