Jak zobaczyć Paryż naprawdę? Rozmowa o książce, która uczy patrzeć wolniej
Nie jak turysta. Jak ktoś, kto pozwala miastu opowiedzieć swoją historię
jak zwiedzać Paryż
SKLEP

Są miasta, które zostają w człowieku na zawsze. Nie jak punkt na mapie, ale jak zapach, światło i rytm dnia, do którego wraca się myślami bez zaproszenia. Dla mnie takim miastem jest Paryż. Mieszkałam tam blisko dziesięć lat, studiowałam, tam urodzili się moi bliźniacy Matteo i Nicolas, tam nauczyłam się patrzeć uważniej i żyć trochę bardziej pomiędzy sztuką, codziennością i emocją.

Paryż albo się kocha, albo się go nie znosi, bo on nigdy nie jest obojętny — to nie tylko miasto, ale cały sposób życia i myślenia. Dlatego, kiedy trafiła do mnie książka Magdaleny Leszner-Skrzecz „Paryż – tam, gdzie historia tańczy z emocją, a sztuka nie zna zmierzchu”, od razu poczułam, że to nie będzie zwykła opowieść o stolicy Francji.

Bo jest taki moment w podróży, kiedy przestajemy „odhaczać miejsca”, a zaczynamy je naprawdę widzieć. Kiedy kawa smakuje trochę inaczej, światło zatrzymuje się na fasadzie na sekundę dłużej, a my nagle orientujemy się, że nigdzie się nie spieszymy. Właśnie o takim Paryżu opowiada ta książka — nie o tym z pocztówek, lecz o tym, który trzeba poczuć.

Paryż, który patrzy na Ciebie

MAGAZYN MINT: W książce patrzy Pani na Paryż nie jak na miasto, lecz jak na żywy organizm. Czy pamięta Pani moment, w którym poczuła Pani, że Paryż „patrzy” na Panią z powrotem?

MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ: Paryż był w naszym rodzinnym domu od zawsze. Moja babcia urodziła się w stolicy Francji. Tam spędziła dzieciństwo oraz młodość. Jako dorosła kobieta przyjechała do Polski, tutaj wyszła za mąż i już została. Jednak zawodowo, a także prywatnie jeździła do Francji. To ona opowiadała mi o Paryżu, zaraziła mnie swoją miłością do tego miasta. Równocześnie rozwijała się we mnie coraz większa pasja do sztuki, która przerodziła się w wymarzone studia z historii sztuki. Wówczas już wiedziałam, że zarówno Paryż jak i kultura francuska jest dla mnie niezmiernie ważna i to ona ukształtuje moją przyszłość.
Gdy sama w latach licealnych zaczęłam jeździć i go poznawać, powolutku odkrywałam jego sekrety. Dopiero jednak, kiedy zamieszkałam w Paryżu na stałe razem ze swoim mężem i córką zaczęła się prawdziwa przygoda poznawania duszy miasta. Było to ponad 17 lat temu, a fascynacja nie maleje. Wręcz rośnie z każdą nową publikacją, nad którą pracuję. Tak było w przypadku „Paryskiego Świtu” – epistolarnej opowieści wydanej ponad 10 lat temu przez Novae Res. Tak jest również obecnie. Ta pasja się pogłębia, ponieważ wciąż można czytać w tym niezwykłym mieście nowe historie, gdzieś jeszcze ukryte pod płaszczem kolejnych wieków.
książka o Paryżu
książka o Paryżu

Co tracimy, kiedy zwiedzamy za szybko

MAGAZYN MINT: Pisze Pani o miejscach ikonicznych, ale widzianych inaczej — subtelniej, z większą czułością. Co Pani zdaniem najbardziej tracimy, kiedy zwiedzamy Paryż jak turyści, a nie jak wrażliwi wędrowcy?

MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ: Prawdę. W pośpiesznym zwiedzaniu nie jesteśmy w stanie zauważyć serca miasta. Odkąd piszę o sztuce francuskiej, a trwa to już od kilkunastu lat, podkreślam fakt, by nie patrzeć na miasto okiem szybkiego turysty, kamery w aparacie czy też teraz szkiełkiem telefonu. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma możliwość wolnego, nieograniczonego spacerowania, przyglądania się każdym detalom zabytków. Zazwyczaj przecież przyjeżdżamy na kilka dni i pragniemy zobaczyć jak najwięcej. Jestem jednak zdania, że lepiej warto przejść mniej kilometrów, a spróbować poznać coś bliżej. Posiedzieć gdzieś na ławeczce, przejrzeć mniej uczęszczane sale muzeów, wypić kawę wśród dzieł sztuki. Wielokrotnie już podawałam jako przykład takiego „instagramowego” podróżowania, sam Luwr. Co oglądają turyści? Mona Lisa, Nike z Samotraki, Wenus z Milo. A tuż obok są skarby sztuki XV i XVI-wiecznej Francji jak Pietà z Villeneuve-lès-Avignon czy Portret króla Franciszka I Jean Clouet’a, niesamowita sztuka Mezopotamii i cały prawdziwy przekrój dziedzictwa kulturowego.
Pamiętam, jak dawno, dawno temu obserwowaliśmy japońskich turystów, którzy wszędzie robili zdjęcia i biegli dalej. Dziś niestety coraz częściej widzę tłumy takich grup. Muzea pełne są zwiedzających, którzy nawet nie wiedzą, co zwiedzają. Dotyczy to zwłaszcza tych najbardziej popularnych obiektów jak właśnie Luwr, D’orsay, Notre-Dame, Palais-Royale etc. Jako historyka sztuki przeraża mnie, że niekiedy ludzie nie spędzają nawet minuty przed obrazem, omijają skarby, by biec do tego jedynego znanego. Wchodzą do ogrodu, by zrobić zdjęcie, gdzie siedziała bohaterka ich serialu czy filmu, ale nie zaglądają już dalej, w historię. A wystarczy tak niewiele, by pokochać przeszłość, która ukształtowała dane miejsce.

Każda książka, film, obraz, który mówi o Paryżu pogłębia nasza wiedzę o nim, a tym samym uwrażliwia nas na odbiór tego, co tam widzimy. Bardzo zależało mi, by w książce „Paryż – tam, gdzie historia tańczy z emocją, a sztuka nie zna zmierzchu” czytelnik odnalazł miasto z wszystkimi jego odcieniami. By właśnie spojrzał na niego okiem malarza, który uwiecznił go na swym płótnie. Słowem pisarza, który o nim stworzył powieść, esej, wiersz. Słuchem muzyka, który tam skomponował swój utwór.

Miasto, które ma więcej warstw, niż widać na pierwszy rzut oka

MAGAZYN MINT: Jako historyczka sztuki widzi Pani w mieście warstwy, których inni nie dostrzegają: detale, światło, mikrohistorie. Czy jest jedno takie miejsce w Paryżu, które — choć pozornie niepozorne — nosi w sobie dla Pani najwięcej znaczeń?

MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ: Chyba nie jestem w stanie wymienić jednego takiego miejsca. Niewątpliwie wyspa Île de la Cité kryje w sobie niesamowitą przeszłość. Nadal możemy tam spotkać starożytne mury pamiętające czasy Rzymian, a tuż obok średniowiecznych mnichów, by ulice dalej przenieść się do wieku XVI, a za chwilę w wiek XIX. To istna skarbnica przeszłości Paryża, którą uwielbiam. Pomimo tego, że zajmuje tak niewielki obszar (około 22 hektarów), to bogactwo kryjące się w jej organizmie jest ogromne Nawet teraz, po strasznym pożarze w 2019 roku, okazało się, że ziemia skrywa nieodkryte wcześniej artefakty przeszłości. Pod posadzką we wnętrzu odkryto pozostałości polichromowanej przegrody tęczowej pamiętającej czasy średniowiecza. Wokół świątyni prowadzone są badania archeologiczne, które sami możemy obserwować. To cudowne i całkowicie niesamowite.

Podobnie zresztą jak paryskie kościoły. Opisuję w książce wiele historii, które na pewno nie są wszystkim znane. Niekiedy możemy być ogromnie zaskoczeni czytając, jak zmieniały się ich losy. Miasto kryje w sobie wiele tajemnic, a pod jedną warstwą kryją się te głębsze, równie – a może jeszcze bardziej ciekawe. Wystarczy je zacząć odkrywać.

przewodnik po Paryżu
przewodnik po Paryżu

Paryż nie jest idealny i właśnie dlatego tak wciąga

MAGAZYN MINT: Paryż często idealizujemy — ale Pani książka pokazuje go prawdziwie, z całą gamą emocji. Czy podczas pisania było coś, co Panią zaskoczyło — w mieście albo w samej sobie?
Czy podczas pisania tej książki coś Panią zaskoczyło? W mieście albo w samej sobie?
MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ: Ta książka to wynik moich kilkudziesięciu lat obserwacji, badań, godzin spędzonych tam i przy książkach w domu. Na bieżąco, podczas pracy nad nią, musiałam dokonywać selekcji, by nie wyszła z tego prawdziwa encyklopedia. Okazuje się bowiem, że nic nie jest oczywiste. Jeden drobiazg potrafił mnie doprowadzić do kolejnego, by ten przeniósł jeszcze dalej. Tak było między innymi w przypadku Ogrodu Luksemburskiego i postaci związanymi z tym miejscem. Tu wystarczy przytoczyć księżną Marię Ludwikę Elżbietę i jej ojca, księcia Orleanu Filipa II. Myślę, że oni sami mogliby stać się bohaterami osobnej publikacji.

Miasto nie jest idealne. Targane przez krwawą przeszłość z jednej strony i wspaniałości sztuki z drugiej wciąż jest czymś nieodkrytym w pełni. To właśnie było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem – Paryż nie jest dla każdego jednakowy. Każdy widzi go inaczej, zwraca uwagę na inne szczegóły oraz detale. Dlatego właśnie jest tyle książek, obrazów czy filmów o nim, a i tak nigdy nie będzie dość, nie powiemy to już koniec. To trochę jak cytat pisarza Enrique Vila-Matasa, który w niej się znalazł – „Paryż nigdy nie ma końca”.

Jak patrzeć na Paryż, żeby naprawdę go zobaczyć

MAGAZYN MINT: W książce pisze Pani tak, że czytelnik zwalnia — jakby Paryż domagał się uważności. Gdyby mogła Pani zostawić czytelniczkom jedną wskazówkę: jak patrzeć na Paryż, żeby naprawdę go zobaczyć?

MAGDALENA LESZNER-SKRZECZ: Szczerze zalecam pozostawienie telefonów w kieszeni. Wiem, że to trudne, ale choć na chwilę. Najpierw spójrzmy na nasz zabytek, dzieło sztuki, skarb natury. Przypatrzmy się tym wszystkim niuansom, które go tworzą. Jak możemy to usiądźmy, podelektujmy się, dajmy się zauroczyć. Dopiero później uwiecznijcie to, co chcecie w swych aparatach. Pozwólmy, by Paryż pozwolił się odkrywać powolutku, z całą swoja nieprzeciętnością, niepowtarzalnością, niejednoznacznością.

Pozwólmy sobie celebrować ten czas w mieście mającym tak wiele do zaoferowania dla swego odbiorcy.

Może właśnie dlatego ta książka o Paryżu jest tak przyjemna w czytaniu. Nie próbuje niczego udowodnić, nie prowadzi nas za rękę jak klasyczny przewodnik. Raczej delikatnie zmienia perspektywę. Przypomina, że podróż nie zaczyna się od listy miejsc, tylko od sposobu patrzenia.
I że czasem wystarczy naprawdę niewiele — zwolnić krok, odłożyć telefon, spojrzeć drugi raz — żeby nagle zobaczyć więcej. A potem wrócić do domu z czymś, czego nie widać na zdjęciach.

Słów kilka o autorce
Magdalena Leszner-Skrzecz to historyczka sztuki, autorka, a przede wszystkim kobieta, która potrafi patrzeć na Paryż tak, że od razu chce się zwolnić krok i zobaczyć więcej. Jej opowieści są pełne wiedzy, ale podanej z czułością, lekkością i prawdziwą miłością do sztuki. Jeśli chcesz odkryć więcej podobnych kadrów, historii i zachwytów, zajrzyj na jej Instagram Sztuka Zapisana.

Dziękujemy za rozmowę autorce książki „Paryż – tam, gdzie historia tańczy z emocją, a sztuka nie zna zmierzchu” Magdaleny Leszner-Skrzecz

Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!

Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.

podobne artykuły

mintmag-magazyn-dla-mam-tickless

Zapisz się na newsletter

MINT MAGazyn online to lifestylowy serwis dla mam. To portal o pozytywnym macierzyństwie i szczęśliwym dzieciństwie. Zajrzyj do nas po codzienną dawkę inspiracji. Poczuj miętę do MINT!

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.