Nie możesz dogadać się z nastolatkiem? Ta książka pomoże ci zrozumieć, co dzieje się po drugiej stronie drzwi

Książka, którą warto przeczytać, zanim kolejny raz trzasną drzwi

Książka „Nie trzaskaj drzwiami” dla rodziców nastolatków
SKLEP

Jeszcze kilka lat temu największym wyzwaniem było wyjście z domu bez ulubionej przytulanki, zjedzenie obiadu bez negocjacji czy bunt dwulatka, który potrafił wybuchnąć tylko dlatego, że banan został obrany z niewłaściwej strony. Wydawało się wtedy, że to właśnie ten etap jest najtrudniejszy. Że kiedy dzieci dorosną, wszystko stanie się prostsze. Będą bardziej samodzielne, rozsądniejsze, łatwiejsze do zrozumienia.

Tymczasem wielu rodziców nastolatków odkrywa, że największe wyzwanie dopiero się zaczyna. Bo nie chodzi już o to, że dziecko nie chce założyć kurtki albo obraża się na pięć minut. Chodzi o coś znacznie trudniejszego. O moment, w którym przestajemy rozumieć własne dziecko. Jeszcze niedawno opowiadało nam o wszystkim. Dziś odpowiada półsłówkami, zamyka drzwi do swojego pokoju, zakłada słuchawki i coraz częściej wybiera świat, do którego rodzice nie mają dostępu. Czasem wystarczy jedno zdanie wypowiedziane w niewłaściwym momencie, by zwykły wieczór zamienił się w cichą wojnę. A najtrudniejsze jest to, że każdego dnia granice wydają się przebiegać gdzie indziej. To, co wczoraj było żartem, dziś staje się powodem obrazy. To, co kiedyś budowało bliskość, nagle odbierane jest jako kontrola.

Nie znam rodzica nastolatka, który choć raz nie pomyślał: „Co ja robię nie tak?”

Ale prawda jest taka, że po drugiej stronie tych zamkniętych drzwi bardzo często siedzi ktoś, kto również nie rozumie samego siebie. Dorastanie nie jest łatwe ani dla dzieci, ani dla ich rodziców. Jedni próbują odnaleźć własną tożsamość, drudzy desperacko szukają sposobu, by nie stracić z nimi kontaktu. I chyba właśnie dlatego ten etap bywa tak bolesny dla obu stron.

Czy można przejść przez niego spokojniej? Nie ma gotowych recept, ale są książki, które pomagają spojrzeć na nastolatka z większą czułością i zrozumieniem. Jedną z nich jest „Nie trzaskaj drzwiami. Rozmowy, których pragną nastolatki, ale nigdy ci o tym nie powiedzą” autorstwa Moniki Janiszewskiej i Renaty Korolczuk.

Co właściwie się stało z moim dzieckiem?

Jako mama dwóch siedemnastoletnich synów wiem, jak łatwo w codzienności wejść w rolę tłumacza własnego dziecka. Próbujemy zgadnąć, czy cisza oznacza złość, zmęczenie, rozczarowanie, czy może po prostu potrzebę pobycia samemu. Zastanawiamy się, czy zaglądać do pokoju, czy lepiej poczekać. Czy pytać, czy milczeć. Czy odpuścić, czy jednak powiedzieć, że nie można przecież żyć obok siebie jak obcy ludzie.

Najtrudniejsze jest chyba właśnie to ciągłe przesuwanie granic. W jednym momencie nastolatek chce być traktowany jak dorosły, za chwilę potrzebuje pomocy, wsparcia i obecności. Jednego dnia mówi, że nie należy się wtrącać, drugiego ma pretensję, że rodzic czegoś nie zauważył. Dla niego to także okres nieustannego sprawdzania siebie, swojej siły, odrębności i miejsca w świecie. Dla nas zaś to czas uczenia się, że troska nie zawsze musi wyglądać tak, jak wyglądała wcześniej.

Właśnie w tym miejscu książka Janiszewskiej i Korolczuk staje się czymś więcej niż kolejnym poradnikiem o dojrzewaniu. Ona nie tłumaczy nastolatka z góry. Nie ustawia rodzica po jednej stronie, a dziecka po drugiej. Pokazuje raczej, jak łatwo obie strony mogą się minąć, nawet jeśli każda z nich działa z dobrej intencji.

Czy warto przeczytać „Nie trzaskaj drzwiami”?
Dlaczego tak trudno dogadać się z nastolatkiem?

Najpierw mówi nastolatek

Największą siłą tej książki jest jej konstrukcja. Zanim pojawi się komentarz, interpretacja czy podpowiedź, głos zabiera młody człowiek. Historie są inspirowane prawdziwymi rozmowami z nastolatkami i rodzicami, dlatego nie brzmią jak wymyślone przykłady z podręcznika komunikacji. Są zwyczajne, czasem bolesne, często aż nazbyt znajome.

To mogą być sytuacje związane z bałaganem w pokoju, telefonem, szkołą, wyglądem, spóźnianiem się, obowiązkami, przyjaźniami albo tonem, którym ktoś coś powiedział. Z pozoru drobiazgi, a jednak to właśnie z takich drobiazgów powstają największe napięcia w domu. Jedna uwaga ciągnie za sobą drugą, rodzic czuje brak szacunku, nastolatek czuje się atakowany, a po kilku minutach obie strony są już tak daleko od początku rozmowy, że nikt nie pamięta, o co właściwie poszło. Dopiero później pojawia się komentarz autorek, który pomaga zobaczyć, co wydarzyło się pod powierzchnią. Nie tylko co powiedziało dziecko, ale też co mogło usłyszeć. Nie tylko co chciał przekazać rodzic, ale też dlaczego ten komunikat zabrzmiał inaczej, niż miał zabrzmieć.

I to jest ogromna wartość tej książki, bo zamiast uczyć gotowych zdań, uczy ciekawości. A ciekawość bywa w relacji z nastolatkiem znacznie ważniejsza niż kolejna dobrze sformułowana rada.

Nie wszystko, co wygląda jak bunt, jest buntem

Jak rozmawiać z nastolatkiem, żeby naprawdę go usłyszeć?
Jak dogadać się z nastolatkiem? „Nie trzaskaj drzwiami”

Rodzicom bardzo łatwo przypisać nastolatkowi złą wolę. Kiedy nie reaguje, wydaje się obojętny. Kiedy odpowiada ostro, łatwo uznać to za brak szacunku. Kiedy nie angażuje się w życie rodziny, pojawia się myśl, że po prostu mu nie zależy. Tymczasem książka przypomina, że za tymi zachowaniami często stoi coś więcej. Przeciążenie, wstyd, presja grupy, niepewność, lęk przed oceną, potrzeba ochrony własnej prywatności albo zwyczajny chaos emocji, którego młody człowiek nie potrafi jeszcze nazwać.

To nie oznacza, że rodzic ma przyjmować wszystko bez granic. Nie oznacza także, że każdą nieprzyjemną reakcję trzeba usprawiedliwiać dojrzewaniem. Ale bardzo zmienia perspektywę, kiedy zamiast pytać: „Dlaczego on znowu tak się zachowuje?”, zaczynamy pytać: „Co może stać za tym zachowaniem?”. Ta różnica wydaje się niewielka, ale w praktyce potrafi całkowicie zmienić ton rozmowy.

Rodzic też ma prawo nie wiedzieć

Bardzo ważne jest dla mnie to, że „Nie trzaskaj drzwiami” nie stawia rodzica w roli winnego całego zamieszania. Nie sugeruje, że jeśli relacja nie działa idealnie, to znaczy, że dorosły nie zrobił wystarczająco dużo. Przeciwnie, pokazuje, że rodzic także znajduje się w nowej sytuacji i ma prawo nie umieć jej od razu unieść.

Nasze dzieci pierwszy raz mają naście lat. My pierwszy raz jesteśmy rodzicami nastolatków. One uczą się swojej niezależności, a my uczymy się, jak im ją oddawać, nie tracąc bliskości. One sprawdzają, gdzie kończy się ich świat, a zaczyna nasz. My próbujemy zrozumieć, kiedy jeszcze chronimy, a kiedy już kontrolujemy. I oczywiście, że czasem jesteśmy zmęczeni. Czasem nie mamy cierpliwości. Czasem słowa wychodzą z ust szybciej, niż zdążymy je zatrzymać. Czasem mamy ochotę powiedzieć: „Ja też już nie wiem, jak z tobą rozmawiać”. To także jest część prawdziwego rodzicielstwa.

Ważne, żeby nie udawać, że jedna strona ma nieskończone zasoby, a druga prawo do wszystkiego. Relacja działa wtedy, gdy obie strony stopniowo uczą się siebie na nowo. Rodzic może powiedzieć, że jest mu trudno. Może nazwać swoje granice. Może oczekiwać szacunku. Ważne tylko, żeby nie robić tego językiem wyższości, zranienia i ciągłego rozliczania.

Rozmowa nie zawsze zaczyna się od rozmowy

Czytając kolejne historie, wielokrotnie wracałam myślami do własnego domu. Do sytuacji, kiedy wydawało mi się, że rozmowa skończyła się porażką, a kilka godzin później jeden z moich synów po prostu siadał obok mnie na kanapie i zaczynał mówić. Bez zapowiedzi, bez nawiązania do wcześniejszego konfliktu, jakby potrzebował najpierw odsunąć się, ochłonąć i dopiero potem wrócić. To przypomniało mi coś bardzo ważnego: nastolatki często nie zamykają relacji, zamykają tylko drzwi. Czasem trzeba dać im chwilę, ale nie znikać. Nie naciskać, ale też nie obrażać się i nie wycofywać. Być obok w sposób, który nie jest kolejną próbą przejęcia kontroli.

Książka bardzo dobrze pokazuje, że odbudowywanie kontaktu nie dzieje się jednym wielkim gestem. To nie jest scena z filmu, w której wszyscy nagle mówią sobie prawdę i od tej chwili wszystko jest dobrze. To raczej seria małych prób. Jedna rozmowa kończy się źle, druga trochę lepiej, trzecia niespodziewanie otwiera coś ważnego. I właśnie dlatego ten tytuł jest tak trafny. Nie chodzi wyłącznie o same drzwi. Chodzi o to, co robimy po ich zatrzaśnięciu.

 

Książka, która nie uczy, jak wygrać z nastolatkiem

Najbardziej cenię w tej książce to, że nie traktuje relacji jak pola bitwy. Nie proponuje strategii, dzięki którym rodzic odzyska przewagę. Nie pokazuje, jak sprawić, żeby dziecko zaczęło się zachowywać zgodnie z oczekiwaniami dorosłych. Zamiast tego zachęca do zobaczenia nastolatka jako osobnego człowieka, który ma swoje problemy, swoje emocje i swoją wersję każdej historii. To brzmi prosto, ale w praktyce jest trudne, bo rodzice bardzo często mają poczucie, że wiedzą lepiej. Przecież mają więcej doświadczenia, widzą konsekwencje i chcą oszczędzić dziecku błędów.

Tyle że dorastanie wymaga także prawa do własnych wyborów, pomyłek i rozczarowań. Rodzic nie może przeżyć życia za dziecko. Może natomiast sprawić, że kiedy coś się nie uda, dziecko będzie wiedziało, gdzie wrócić. I może właśnie to jest najważniejszy cel rozmowy z nastolatkiem. Nie sprawić, żeby mówił nam wszystko. Sprawić, żeby wiedział, że może przyjść, kiedy naprawdę będzie tego potrzebował.

 

To książka do czytania z zakładkami

„Nie trzaskaj drzwiami” nie jest lekturą, którą warto przeczytać szybko i odłożyć. Jej siła polega na tym, że kolejne historie uruchamiają własne wspomnienia i pytania. Co powiedziałam w podobnej sytuacji? Czy rzeczywiście słuchałam, czy tylko czekałam, aż będę mogła odpowiedzieć? Czy pytałam z ciekawości, czy dlatego, że chciałam odzyskać kontrolę? Niektóre fragmenty mogą zaboleć, bo łatwo rozpoznać w nich własne słowa. Inne przynoszą ulgę, ponieważ pokazują, że wiele rodzin mierzy się z podobnymi napięciami. Nie jesteśmy jedyni. Nie wychowujemy „najtrudniejszego dziecka na świecie”. Po prostu przechodzimy przez etap, w którym relacja musi zmienić formę.

To właśnie dlatego książka może zostać z rodzicem na dłużej. Nie jako instrukcja obsługi nastolatka, ale jako przypomnienie, że czasem warto zrobić krok wstecz i spojrzeć na sytuację z innej strony.

 

Czy warto po nią sięgnąć?

Tak, szczególnie wtedy, gdy masz wrażenie, że żyjecie pod jednym dachem, ale coraz mniej o sobie wiecie. Gdy rozmowy szybko zamieniają się w pretensje, a każde pytanie brzmi jak zarzut. Gdy nie wiesz, czy lepiej naciskać, czy odpuścić. Gdy chcesz być blisko, ale boisz się, że każda próba tylko bardziej oddala dziecko. Ta książka nie obiecuje, że po lekturze nastolatek przestanie trzaskać drzwiami, odkładać telefon i reagować przewracaniem oczami. Nie sprawi też, że rodzic zawsze znajdzie idealne słowa. Może jednak zrobić coś znacznie cenniejszego. Pomóc zrozumieć, że pod buntem często kryje się potrzeba akceptacji, a pod ciszą pytanie, którego dziecko nie umie jeszcze zadać. I właśnie dzięki temu, kiedy następnym razem zrobi się trudno, nie będziemy próbować wygrać rozmowy. Spróbujemy ocalić relację.

MINT ocenia

Dla kogo: dla rodziców dzieci od około 11. roku życia, szczególnie tych, którzy właśnie wchodzą w okres dojrzewania albo już żyją z nastolatkiem pod jednym dachem.

Pomaga zrozumieć nastolatka: ★★★★★

Praktyczne wskazówki: ★★★★★

Poziom „to przecież o nas”: ★★★★★

Czyta się z zakładkami: ★★★★★

Czy wróciłybyśmy do niej po trudnej rozmowie? ★★★★★

Polecamy?

Zdecydowanie tak. „Nie trzaskaj drzwiami” nie uczy, jak wychować posłusznego nastolatka. Pomaga zbudować relację, w której młody człowiek może być osobny, a jednocześnie nadal czuć, że ma w domu swoje bezpieczne miejsce. To książka dla rodziców, którzy nie chcą mieć zawsze racji, tylko chcą nie stracić kontaktu z własnym dzieckiem.

FAQ

Jak dogadać się z nastolatkiem, który nie chce rozmawiać?

Warto ograniczyć serię pytań i zamiast natychmiastowego nacisku dać dziecku trochę czasu. Nastolatki często potrzebują najpierw uporządkować emocje, zanim będą gotowe mówić. Ważne jest jednak, by pozostać dostępnym i nie traktować milczenia jako odrzucenia.

Dlaczego nastolatek zamyka się w pokoju?

Potrzeba prywatności jest naturalną częścią dojrzewania. Zamknięte drzwi nie zawsze oznaczają zerwanie kontaktu z rodziną. Mogą być próbą odzyskania spokoju, niezależności albo poradzenia sobie z emocjami.

Jak rozmawiać z nastolatkiem bez kłótni?

Pomaga ciekawość zamiast oceny, słuchanie bez natychmiastowego udzielania rad oraz wybieranie odpowiedniego momentu na rozmowę. Rodzic może również mówić o własnych emocjach i granicach, bez oskarżania dziecka.

Czy „Nie trzaskaj drzwiami” to dobra książka dla rodziców nastolatków?

Tak. Książka opiera się na historiach inspirowanych rozmowami z młodzieżą i rodzicami. Pokazuje perspektywę nastolatków, a następnie pomaga zrozumieć, co może kryć się pod ich zachowaniem.

Dla rodziców dzieci w jakim wieku jest ta książka?

Najbardziej skorzystają z niej rodzice dzieci od około 11. roku życia, zarówno przed rozpoczęciem okresu dojrzewania, jak i wtedy, gdy konflikty i trudności w komunikacji są już obecne.

Czy ta książka zawiera praktyczne wskazówki?

Tak. Po historiach nastolatków pojawiają się komentarze autorek i podpowiedzi dotyczące reakcji rodzica, komunikacji, granic oraz odbudowywania kontaktu.

Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Frajda

Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!

Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.

podobne artykuły

mintmag-magazyn-dla-mam-tickless

Zapisz się na newsletter

MINT MAGazyn online to lifestylowy serwis dla mam. To portal o pozytywnym macierzyństwie i szczęśliwym dzieciństwie. Zajrzyj do nas po codzienną dawkę inspiracji. Poczuj miętę do MINT!

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.