Święta mają to do siebie, że czasem chcemy zrobić je „jak dawniej”, ale życie wywraca plan do góry nogami. „Chłopiec, który przespał święta” Matta Lucasa pokazuje to z humorem, lekkością i dużą czułością. Leon – bohater książki – uczy się, że magia świąt nie znika od poplątanych lampek czy nieupieczonego ciasta. Znika dopiero wtedy, gdy zapominamy, po co te święta w ogóle są.
Święta, które nie chcą współpracować
Leon bardzo chce, aby te święta były wyjątkowe. To pierwsze Boże Narodzenie bez mamy, więc stara się ze wszystkich sił, żeby wszystko wyglądało idealnie. A idealnie nie wychodzi nic.
Światełka są splątane jak słuchawki z dna plecaka. Choinka nieubrana. Ciasta? W teorii – pyszne. W praktyce – wciąż surowe.
To ten rodzaj zamieszania, który każdy z nas zna: im bardziej się staramy, tym bardziej rzeczywistość mruga do nas porozumiewawczo w stylu „no nie dzisiaj, Kochana”. I w tej mieszance zmęczenia i bezradności Leon wypowiada życzenie: żeby święta po prostu… zniknęły.
A następnego dnia okazuje się, że… naprawdę zniknęły
To zaskakujący, ale bardzo życiowy punkt zwrotny. Leon budzi się i odkrywa, że święta już były. Bez przygotowań, bez presji, ale też bez radości. Świat wygląda tak, jakby ktoś przewinął grudzień o jeden dzień za daleko.
Ten moment świetnie działa na dzieci i rodziców — bo każdy z nas w którymś roku miał ochotę „odwołać święta”. A jednocześnie dobrze wiemy, że zniknięcie Bożego Narodzenia zostawia po sobie ogromną pustkę. I to właśnie z tej pustki Leon wyrusza na misję przywrócenia Gwiazdki. Nie tej perfekcyjnej. Tej prawdziwej.
Humor, zwariowane sytuacje i… świąteczne piosenki
Matt Lucas jest znany z poczucia humoru i w tej książce widać to na każdej stronie. Historia Leona jest zabawna, szybka, nowoczesna — świetna do rodzinnego czytania pod kocem. Jednocześnie autor nie omija ważnych emocji: tęsknoty, poczucia zagubienia, potrzeby bliskości. Robi to jednak w sposób tak lekki, że dziecko nie czuje ciężaru tematu, tylko jego sens.
Nas z Zoe zachwyciły playlisty, które znajdują się na kartkach książki. W środku znajdziesz aż dwadzieścia świątecznych utworów, które można włączyć, skanując kod QR. Czytanie + muzyka = wrażenie, że książka ożywa, a dom zamienia się w mały musical świąteczny.
Dlaczego ta książka działa tak dobrze?
Bo jest bliska prawdziwemu życiu.
Bo pokazuje, że każde dziecko może czuć presję „idealnych świąt”.
Bo przypomina, że święta nie są piękne z powodu ciasta, lampek i perfekcyjnej kartki.
Święta tworzą ludzie, rozmowy i wspomnienia.
I — co najważniejsze — można je „odzyskać”, nawet jeśli po drodze coś się rozsypie.
To piękna, współczesna, ludzka historia, która świetnie trafia do dzieci 6–10 lat, ale dorośli również znajdą w niej kawałek siebie.
Głos Zoe (8 lat) – naszej testerki
„Uwielbiam czytać z mamusią, czytam każdego dnia – czasem czytam ja, czasem ona. Ale zawsze razem. I chociaż książka o Leonie jest trochę smutna (nie chciałabym spędzać świąt bez mojej mamusi), to znalazłam w niej pogodne momenty, które dały nam magiczny czas. A piosenki? To hit, słucham ich już teraz non stop”
Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Kropka
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.


