Książka o rodzeństwie, pamięci, tożsamości i dorastaniu w mieście, które nie pozwala zapomnieć o przeszłości
Piętnastoletnia Jagna trafia do Warszawy z bagażem, którego żadne dziecko nie powinno dźwigać samo. „Zanim wszystkie mury zapomną” Moniki Cieluch to wciągająca opowieść o rodzeństwie próbującym odbudować relację, o młodych ludziach szukających własnej tożsamości i o mieście, w którym przeszłość wciąż daje o sobie znać.
Są książki młodzieżowe, które opowiadają o dorastaniu przez szkołę, pierwsze przyjaźnie i poszukiwanie swojego miejsca. „Zanim wszystkie mury zapomną” zaczyna się w dużo trudniejszym punkcie. Jagna ma piętnaście lat i właściwie od dawna radzi sobie sama. Dorastała przy ojcu uzależnionym od alkoholu, w domu, w którym brakowało nie tylko pieniędzy i porządku, ale przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, opieki i pewności, że ktoś dorosły naprawdę się nią zajmie.
Kiedy ojciec umiera, ktoś inny kolejny raz decyduje o jej życiu. Do rodzinnej miejscowości wraca Marcel, starszy brat, który dziesięć lat wcześniej uciekł z domu. Dziś jest prawnikiem, mieszka w Warszawie, ma żonę Natalię i życie, które z zewnątrz wygląda na uporządkowane. Chce zabrać Jagnę do siebie. Problem w tym, że dla Jagny Marcel nie jest po prostu starszym bratem, który wrócił. Jest również człowiekiem, który kiedyś odszedł i jej nie zabrał. I właśnie od tego momentu zaczyna się najciekawsza część książki.
Rodzeństwo, którego nie da się po prostu „poskładać”
Autorka książki Monika Cieluch bardzo dobrze pokazuje coś, co w opowieściach o rodzinie łatwo uprościć: sama miłość nie wystarcza, żeby naprawić relację.
Marcel przez lata w tajemnicy przed siostrą próbował pomagać jej z daleka. Pilnował rachunków, wysyłał pieniądze, prosił znajomą kobietę ze sklepu, żeby miała Jagnę na oku i dopilnowała, by miała co jeść. Dla niego był to sposób, żeby jej nie zostawić całkowicie samej. Jagna odbierała to jednak zupełnie inaczej. Ona nie potrzebowała opłaconego rachunku. Potrzebowała brata, który pewnego dnia pojawi się w drzwiach i zabierze ją z domu, w którym musiała zbyt szybko nauczyć się funkcjonować jak dorosła. I trudno odmówić jej prawa do tego żalu.
Po przeprowadzce do Warszawy rodzeństwo właściwie uczy się siebie od początku. Marcel próbuje zapewnić Jagnie bezpieczeństwo, ale często robi to poprzez zakazy, kontrolowanie i stawianie granic, które ona odczytuje jako kolejny brak zaufania. Jagna natomiast reaguje buntem, bo przez większość życia sama decydowała o sobie. Nagle ktoś zaczyna mówić jej, kiedy ma wrócić, gdzie może pójść i z kim się spotykać. Pomiędzy nimi stoi Natalia, ciepła, uważna i cierpliwa. Nie próbuje zastąpić Jagnie matki ani zmusić rodzeństwa do szybkiego pojednania. Raczej tworzy przestrzeń, w której oboje mogą trochę spuścić gardę.
To jedna z rzeczy, które najbardziej podobały mi się w tej historii. Tutaj odbudowanie rodziny nie następuje w jednej wielkiej rozmowie. Jest pełne złości, przemilczeń, nieudanych prób i kroków wstecz. Dopiero z czasem wychodzi na jaw, że Marcel również nosi w sobie doświadczenia, o których przez lata nie potrafił mówić. I wtedy perspektywa zaczyna się zmieniać. Nie po to, żeby unieważnić ból Jagny. Raczej po to, żeby zobaczyć, że w tej rodzinie każde z dzieci próbowało kiedyś przetrwać najlepiej, jak umiało.
Warszawa, która pamięta
Po przeprowadzce Jagna poznaje także zupełnie inne miasto. Nie tylko Warszawę pełną szkół, mieszkań, galerii czy zatłoczonych ulic. Dzięki Antkowi zaczyna dostrzegać miejsca, obok których wcześniej prawdopodobnie przeszłaby bez większego zastanowienia. Ślady po kulach i krwi przelanej za Warszawę. Tablice upamiętniające wielkie czyny i poświęcenie. Mury. Podwórka i ulice, pod którymi kryją się historie ludzi żyjących tu przed nimi.
Antek jest mocno związany z rodzinną pamięcią oraz żydowskimi i polskimi korzeniami. Historia nie jest dla niego szkolnym rozdziałem do zaliczenia, ale czymś osobistym. Czymś, co zostało mu przekazane i co teraz sam próbuje ocalić przed zapomnieniem.
To bardzo ciekawy element powieści, bo pozwala pokazać młodych bohaterów inaczej niż przez stereotyp, że interesuje ich wyłącznie to, co dzieje się w telefonie. Tutaj historia jest obecna w ich codzienności. Warszawa przestaje być dekoracją dla wydarzeń i sama staje się jednym z bohaterów. Nowoczesne miasto cały czas stoi na warstwach wcześniejszych historii, a młodzi ludzie mogą zdecydować, czy będą przechodzić obok nich obojętnie, czy spróbują je zauważyć.
Tytuł „Zanim wszystkie mury zapomną” zaczyna wtedy znaczyć znacznie więcej. Bo pamięć nie istnieje sama z siebie. Żyje tak długo, jak długo ktoś pyta, opowiada, pokazuje następnej osobie miejsce albo zatrzymuje się przy śladzie, który dla kogoś innego jest tylko fragmentem starej ściany.
Sztuka uliczna jako język, którego Jagna wcześniej nie miała
Warszawa daje Jagnie jeszcze coś: możliwość wypowiedzenia tego, czego nie potrafi powiedzieć Marcelowi. Dziewczyna ma talent plastyczny, ale dopiero przy Antku zaczyna naprawdę używać go jako sposobu wyrażania siebie. Trafia w świat sztuki ulicznej i odkrywa, że mur może być czymś więcej niż powierzchnią do zamalowania. Może być miejscem, na którym zostawia się emocję.
Jagna maluje to, czego nie umie jeszcze spokojnie opowiedzieć: złość, poczucie porzucenia, żal, samotność. W jej pracach jest nadzieja, że Marcel kiedyś je zobaczy i być może zrozumie coś, czego ona nie potrafi ubrać w zdania. I to jest bardzo dobry wątek tej książki.
Sztuka nie pojawia się tutaj jako efektowne hobby nastolatków. Staje się sposobem odzyskiwania głosu. Jagna przez lata funkcjonowała w domu, w którym jej potrzeby pozostawały gdzieś na końcu. Teraz pierwszy raz może stworzyć coś, co jest całkowicie jej i nie musi pytać, czy jej emocje są wygodne dla innych. To również opowieść o potrzebie autentyczności. O momencie, w którym młody człowiek zaczyna sprawdzać, kim jest poza historią swojej rodziny i poza tym, co przydarzyło mu się wcześniej.
Antek nie jest wybawcicielem
Relacja Jagny z Antkiem mogłaby bardzo łatwo skręcić w dobrze znany schemat: pojawia się ktoś, kto „ratuje” zagubioną dziewczynę. Na szczęście najciekawsze jest tu coś innego. Antek nie rozwiązuje problemów Jagny. Pokazuje jej świat, którego wcześniej nie znała, daje jej przestrzeń, interesuje się tym, co tworzy, i jest kimś, przy kim nie musi przez cały czas się bronić. Jednocześnie sam nie jest bohaterem bez własnego ciężaru. Także ma za sobą stratę, własne rodzinne historie i pytania o tożsamość. Żyje pomiędzy różnymi tradycjami i bardzo świadomie buduje relację ze swoimi korzeniami. Dzięki temu ich znajomość nie jest układem „silny pomaga słabej”. Oboje próbują znaleźć sposób na życie z tym, co dostali od swoich rodzin. I właśnie dlatego z mojej perspektywy ta relacja jest ciekawa i chce się za nią podążać, sprawdzając dokąd ich zaprowadzi.
Czasem młodemu człowiekowi najbardziej pomaga nie ktoś, kto ma gotową odpowiedź, tylko ktoś, kto potrafi powiedzieć: widzę cię, słucham, pokaż mi, co jest dla ciebie ważne.
Kim jestem, jeśli moja rodzina nie daje mi prostej odpowiedzi?
Pod warstwą rodzinnego dramatu i historii Warszawy „Zanim wszystkie mury zapomną” jest również książką o tożsamości. Jagna musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy całe życie pozostanie dziewczyną „z domu alkoholika”. Marcel zbudował dorosłe życie daleko od miejsca, z którego uciekł, ale okazuje się, że zmiana adresu nie zawsze wystarcza, żeby zamknąć dzieciństwo za drzwiami. Antek natomiast szuka swojego miejsca pomiędzy historiami i tradycjami, które składają się na jego rodzinę. Każde z nich na swój sposób sprawdza więc, ile w nas jest przeszłości, a ile możemy wybrać sami.
Powieść dotyka również braku tolerancji i tego, jak łatwo ludzie próbują zamknąć drugiego człowieka w jednej etykiecie: ze względu na pochodzenie, rodzinę, błędy albo środowisko. Tymczasem bohaterowie Moniki Cieluch są znacznie bardziej skomplikowani. I dobrze. Bo szczególnie w książce dla młodego czytelnika warto zostawić miejsce na myśl, że człowiek nie musi być sumą cudzych decyzji.
Najmocniej zostaje relacja Jagny i Marcela
Choć powieść ma wiele wątków, po przeczytaniu najdłużej myślałam właśnie o rodzeństwie. O tym, jak dwie osoby mogą pamiętać tę samą rodzinę zupełnie inaczej. Jagna patrzy na Marcela i widzi brata, który odszedł. Marcel patrzy na Jagnę i żyje z poczuciem winy, którego ona długo nawet nie zna. Oboje mają swoje racje. Oboje również nie znają całej historii drugiej strony. Dopiero kiedy zaczynają mówić o rzeczach naprawdę trudnych, pojawia się możliwość czegoś nowego. Nie cofnięcia czasu. Nie zapomnienia. Nowej relacji.
Jak dla mnie to jest właśnie ta jedna z najważniejszych rzeczy, jakie ta książka mówi młodemu czytelnikowi: nie każdą ranę da się wymazać, ale niektóre relacje można zbudować jeszcze raz. Na pewno już inaczej, z większą prawdą, ale też ze świadomością tego, co wydarzyło się wcześniej.
Książka, która zostawia więcej niż fabułę
„Zanim wszystkie mury zapomną” czyta się naprawdę szybko i mimo trudnych tematów lekko. Pochłąnełąm ją w godzinę, bo historia Jagny wciąga, tajemnica związana z przeszłością Marcela każe czytać dalej, a Warszawa i relacja z Antkiem otwierają kolejne warstwy opowieści. Ale nie określiłabym tej książki przede wszystkim jako historii „z tajemnicą”.
Najciekawsze jest to, co dzieje się pomiędzy wydarzeniami: jak dzieciństwo wchodzi z nami w dorosłość, jak trudno rozmawiać z kimś, kogo jednocześnie kochamy i mamy do niego ogromny żal, jak młodzi ludzie budują własną tożsamość oraz dlaczego pamięć (ta prywatna i historyczna), potrzebuje kolejnych osób, które będą ją przekazywać dalej. Jest też sztuka, która pozwala powiedzieć rzeczy niemożliwe do wypowiedzenia. Jest Warszawa pełna miejsc, na które po tej historii można spojrzeć trochę inaczej. I są młodzi bohaterowie, którzy muszą być odważni wcześniej, niż powinni.
To książka o murach bardzo dosłownych, ale też tych, które stawiamy pomiędzy sobą. Nie wszystkie trzeba zburzyć jednym ruchem. Czasem wystarczy zrobić pierwszy otwór, przez który wreszcie można zobaczyć drugiego człowieka.
KLUB KSIĄŻKI MINT
„Zanim wszystkie mury zapomną” Monika Cieluch
KATEGORIA: literatura młodzieżowa / obyczajowa / coming of age
O CZYM JEST książka„Zanim wszystkie mury zapomną”?
To powieść młodzieżowa o piętnastoletniej Jagnie, która po śmierci ojca trafia pod opiekę starszego brata i próbuje odnaleźć się w Warszawie. Książka łączy temat trudnych relacji rodzinnych, pamięci, tożsamości, sztuki ulicznej i historii miasta.
DLA KOGO? Jeśli lubicie książki o młodych bohaterach, którzy próbują odnaleźć siebie mimo trudnej przeszłości, „Zanim wszystkie mury zapomną” jest bardzo mocnym wyborem. To historia o rodzeństwie, które musi nauczyć się ze sobą rozmawiać od nowa, o potrzebie pamięci, własnych korzeniach i Warszawie, w której historia cały czas przenika się z teraźniejszością.
FAQ
Dla kogo jest „Zanim wszystkie mury zapomną”?
To książka dla starszych nastolatków i dorosłych czytelników, którzy lubią historie o relacjach rodzinnych, dorastaniu, trudnych emocjach i poszukiwaniu własnej tożsamości.
O czym opowiada książka „Zanim wszystkie mury zapomną”?
O Jagnie, która po trudnym dzieciństwie próbuje ułożyć sobie życie na nowo, odbudować relację z bratem i odnaleźć własne miejsce w Warszawie.
Czy „Zanim wszystkie mury zapomną” to romans?
Relacja Jagny i Antka jest ważną częścią historii, ale książka nie koncentruje się wyłącznie na wątku romantycznym. Dużo miejsca zajmują relacje rodzinne, pamięć, tożsamość i sztuka uliczna.
Czy książka porusza trudne tematy?
Tak. Pojawiają się wątki uzależnienia rodzica, zaniedbania, żałoby, poczucia porzucenia i napięć rodzinnych. Są one jednak wpisane w historię dojrzewania i odbudowywania relacji.
Dlaczego Warszawa jest ważna w tej książce?
Miasto nie jest tylko tłem. Przeszłość i współczesność cały czas się tu przenikają, a historia Warszawy staje się ważnym elementem tożsamości bohaterów.
Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Amare
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.


