„Gdybyśmy mogli zniknąć”. Co wiemy o świecie naszych nastolatków?

Powieść dla nastolatków, ale każdy rodzic musi ją przeczytać, żeby zrozumieć co dzieje się za słowami „Wszystko jest ok”

gdybyśmy mogli zniknąć książka dla nastolatków Małgorzaty Warda
SKLEP

Na Instagramie MINT często rozmawiamy o nastolatkach. O tym, jak ich rozumieć, jak być obok, kiedy się odsuwają, i jak budować relację, która pomieści również trudne emocje. Patronat nad książką „Gdybyśmy mogli zniknąć” Małgorzaty Wardy wyrasta z tej samej potrzeby. Ta powieść pozwala przyjrzeć się temu, jak bardzo młody człowiek może czuć się samotny, choć jego codzienność toczy się wśród ludzi.

Wołasz na obiad. Nastolatek w końcu przychodzi, siada przy stole i odpowiada wyłącznie półsłówkami. Pytamy o szkołę, przypominamy o czymś na jutro. Chcielibyśmy trochę porozmawiać, ale on już chce wrócić do swojego pokoju. Bywa nam przykro. Przecież czekaliśmy, przygotowaliśmy jego ulubiony obiad, chcieliśmy spędzić razem czas, bo jeszcze niedawno opowiadał nam wszystko. Z naszej strony wygląda to jak kolejna nieudana próba kontaktu. Co w tej samej chwili dzieje się po jego stronie?

Właśnie z taką ciekawością warto wejść w „Gdybyśmy mogli zniknąć”. Z gotowością, by na chwilę odłożyć własne rozczarowanie i przyjrzeć się temu, z czym młody człowiek przychodzi do wspólnego stołu. Może sam jeszcze nie umie tego nazwać. Może nie wie, od czego zacząć. A może tak długo próbuje sobie radzić, że coraz trudniej mu przyznać, jak bardzo potrzebuje kogoś obok. Małgorzata Warda prowadzi nas blisko tego doświadczenia. Jej bohaterowie chodzą do szkoły, mają swoje relacje i codzienne obowiązki. Równolegle każdy z nich żyje z czymś, co staje się coraz trudniejsze do uniesienia. Świat widzi tylko czubek góry lodowej – my, jako czytelnicy, dostajemy szansę, by pobyć z nimi znacznie dłużej.

Kiedy ktoś nazywa samotność za ciebie

gdybyśmy mogli zniknąć książka dla nastolatków Małgorzaty Warda

Paweł, Aleks i Tamara początkowo znają się tylko z widzenia. Ich losy splata śmierć samobójcza ucznia, który pozostawia kartkę z ich nazwiskami i sugestią, że oni również mogą odebrać sobie życie. Ten początek budzi pytanie o tajemnicę, ale z czasem coraz mocniej zajmuje nas coś innego: co dzieje się z człowiekiem, kiedy ktoś nagle nazywa jego cierpienie, zanim on sam zdążył o nim opowiedzieć?

Bohaterowie zostają postawieni wobec pytań policji, reakcji rodziców i zainteresowania dorosłych. Nie wszyscy otrzymują jednak taką samą troskę. Warda świetnie pokazuje, że pytań można zadawać mnóstwo, a i tak nie dowiedzieć się niczego – zwłaszcza jeśli z góry zakładamy, co dziecko nam odpowie. Równolegle bohaterowie zaczynają mierzyć się z tym, co dotąd zamiatali pod dywan, tłumaczyli albo z czym próbowali po prostu przetrwać kolejny dzień. Powoli dopuszczają przed sobą nawzajem myśl, że jest im źle. Że czują się samotni. Że codzienność, do której przywykli, może przekraczać ich siły.

To w tej książce poruszyło mnie najbardziej. Zanim pojawią się jakiekolwiek rozwiązania, najpierw musi zrobić się miejsce na zwykłą, nienajładniejszą prawdę. Bez konieczności natychmiastowego zapewnienia wszystkich, że właściwie nic się nie stało. Ich historie okazują się coraz mocniej powiązane. Relacja, która między nimi powstaje, nie usuwa wcześniejszych doświadczeń. Pozwala jednak zobaczyć przyszłość szerzej niż z perspektywy własnego cierpienia. Bohaterowie błądzą, podejmują decyzje, uczą się czegoś o sobie i innych. Stopniowo odnajdują możliwości, których wcześniej nie dostrzegali.

Czy potrafimy przyjąć odpowiedź inną niż „wszystko dobrze”?

Czytając tę książkę jako rodzic, można rozpoznać również własną potrzebę uspokojenia. Chcemy wiedzieć, że dziecko ma znajomych, radzi sobie w szkole, dobrze się czuje. Kiedy mówi, że jest źle, uruchamia się w nas troska, ale też lęk. Szukamy wyjaśnienia, rozwiązania, czegoś, co pozwoli przywrócić porządek. „Może jutro będzie lepiej”. „Nie przejmuj się nimi”. „Przecież masz tylu kolegów”. Te zdania często wyrastają z miłości. Chcemy ulżyć dziecku, pokazać szerszą perspektywę. Tyle że ono może dopiero próbować opowiedzieć nam, jak wygląda jego własna. Zanim zatem dowie się, co mogłoby zrobić, potrzebuje sprawdzić, czy jesteśmy gotowi dowiedzieć się więcej. Warda daje czytelnikowi czas, którego czasem brakuje w domowej rozmowie. Pozwala pozostać przy bohaterach także wtedy, gdy ich zachowania są niewygodne, decyzje niezrozumiałe, a emocje nie mijają po kilku uspokajających zdaniach. Dzięki temu trudniej ocenić ich wyłącznie po tym, jak zachowali się w jednej sytuacji.

W MINT MAG często wracamy do tego tematu, bo dorastanie potrafi być trudne dla obu stron. Nastolatek potrzebuje coraz większej samodzielności, a rodzic próbuje odnaleźć się w relacji, w której dotychczasowe sposoby bycia blisko przestają działać. Tęskni za rozmowami, martwi się, czasem reaguje złością na kolejne zamknięte drzwi. Ta książka może pomóc spojrzeć za te drzwi z większą ciekawością. Przypomnieć, że obecność przy obiedzie i uśmiech na nasze zawołanie niewiele mówią o tym, jak dziecku jest ze sobą. Że relacja potrzebuje miejsca również na odpowiedź, po której sami poczujemy się bezradni.

To doświadczenie wykracza poza literaturę. W 2025 roku konsultanci telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę odebrali 79 062 kontakty. To liczba rozmów i wiadomości, nie różnych osób. Wśród opisywanych przez Fundację trudności powracają problemy rodzinne, przemoc, przeciążenie oraz brak bezpiecznej przestrzeni do rozmowy.

Przywołuję tę liczbę, bo pomaga zobaczyć, jak wielu prób powiedzenia „nie radzę sobie” potrzebujemy jako dorośli wysłuchać. W domu, w szkole i w miejscach profesjonalnej pomocy. Powieść Wardy nadaje takiemu zdaniu twarz, historię i kontekst. Pozwala zrozumieć, dlaczego jego wypowiedzenie może kosztować tak wiele.

Samo zachęcanie do rozmowy nie wystarczy, jeśli później zabraknie wsparcia. Rodziny potrzebują dostępnej pomocy psychologicznej i psychiatrycznej, szkoły możliwości reagowania, a młodzi ludzie wiedzy, dokąd mogą się zwrócić. Obok nauki wzorów i odczytywania map powinno znaleźć się równie poważnie traktowane przygotowanie do rozpoznawania własnych trudności i szukania pomocy. To także wiedza potrzebna do życia.

Książka może wejść do rozmowy wcześniej, niż nastolatek ją otworzy

Być może Twój nastolatek przewróci oczami, kiedy zaproponujesz mu książkę. Zwłaszcza taką, po której chciałabyś „o czymś porozmawiać”. Możesz więc najpierw przeczytać ją sama. Jest duża szansa, że znajdziesz w niej coś, o czym będziesz chciała mu opowiedzieć, tak jak opowiadasz o filmie, który nie daje Ci spokoju. Za to wspólna lektura daje więcej okazji do rozmów z nastolatkiem. Możemy kibicować innym postaciom, inaczej oceniać ich decyzje, spierać się o reakcję któregoś z rodziców. Przez chwilę to dziecko może nam coś wyjaśnić: pokazać, dlaczego zachowanie, które nas irytuje, dla niego jest zrozumiałe. Warto zostać przy tej różnicy zdań, zanim zaczniemy przekonywać je do swojej interpretacji.

A jeśli książka pozostanie tylko Twoją lekturą, też może wiele wnieść. Choćby wtedy, gdy po kolejnym „daj mi spokój” przypomnisz sobie, jak niewielką część historii bohaterów znali otaczający ich ludzie. Nadal możesz poczuć przykrość. Ale być może obok niej pojawi się ciekawość: z czym moje dziecko próbuje dziś poradzić sobie samo?

gdybyśmy mogli zniknąć książka dla nastolatków Małgorzaty Warda
gdybyśmy mogli zniknąć książka dla nastolatków Małgorzaty Warda

Właśnie dlatego MINT objął „Gdybyśmy mogli zniknąć” patronatem. Na naszym Instagramie systematycznie wspieramy rodziców w lepszym rozumieniu nastolatków i budowaniu z nimi silnych relacji. Ta książka rozwija rozmowę, którą tam prowadzimy. Daje więcej czasu na zastanowienie, pozwala śledzić doświadczenia bohaterów i wracać do nich z własnymi pytaniami. Nie zastąpi pomocy specjalisty ani nie rozwiąże rodzinnych trudności. Może jednak sprawić, że samotność młodego człowieka stanie się dla nas bardziej zrozumiała. Że zanim oczekiwać będziemy poprawy humoru, spróbujemy dowiedzieć się, co się pod nim kryje.

W historii Pawła, Aleksa i Tamary zostaje też nadzieja. Stopniowa, okupiona błędami, związana z odkrywaniem siebie i innych. Ich życie zaczyna mieścić więcej możliwości, niż potrafili wcześniej zobaczyć. Chciałabym, żeby właśnie o tej możliwości, że nie trzeba zostać samemu z tym, co dziś wydaje się nie do uniesienia, rozmawiało się po tej książce najwięcej.

KLUB KSIĄŻKI MINT

„Gdybyśmy mogli zniknąć” Małgorzata Warda

KATEGORIA: literatura młodzieżowa / powieść obyczajowa / dorastanie / samotność / relacje

O CZYM JEST książka „Gdybyśmy mogli zniknąć”?

Losy trojga licealistów splata wiadomość pozostawiona przez zmarłego kolegę. Kolejne wydarzenia odsłaniają ich trudności oraz powiązania, których wcześniej nie dostrzegali. Małgorzata Warda opowiada o samotności, potrzebie bycia zauważonym i stopniowym odnajdywaniu nadziei.

DLA KOGO?

Dla starszej młodzieży gotowej na opowieść poruszającą przemoc, żałobę i śmierć samobójczą. Także dla rodziców, którzy chcą lepiej rozumieć świat nastolatków i szukają kolejnych sposobów budowania bliskości. Można przekazać ją sobie nawzajem, porównać wrażenia albo rozpocząć rozmowę od jej tematów, nawet jeśli przeczyta ją tylko dorosły.

Książka objęta patronatem MINT MAG

FAQ

Czy „Gdybyśmy mogli zniknąć” to książka wyłącznie dla nastolatków?

To powieść młodzieżowa, ale rodzice znajdą w niej również własne tematy do przemyślenia. Choćby różnicę między tym, co dorosły uważa za pomoc, a tym, jakiej reakcji obawia się młody człowiek. Wspólna lektura może pokazać, jak inaczej odbieramy te same sytuacje.

Czy książka porusza trudne tematy?

Tak. Pojawiają się w niej przemoc domowa, problem alkoholowy w rodzinie, żałoba, naruszenie prywatności oraz śmierć samobójcza ucznia. Warto wiedzieć o tych wątkach przed lekturą i uwzględnić wrażliwość oraz aktualne doświadczenia czytelnika.

Od jakiego wieku można przeczytać tę powieść?

Bohaterowie są licealistami, a tematyka kieruje książkę do starszej młodzieży. Nie podajemy sztywnej granicy wieku: znaczenie ma również gotowość konkretnej osoby do czytania o przemocy, stracie i kryzysach. Rodzic, który ma wątpliwości, może najpierw sam zapoznać się z powieścią.

Czy można rozmawiać o książce bez zdradzania zakończenia?

Tak. Można porównać pierwsze wrażenia o bohaterach albo porozmawiać o tym, komu na danym etapie historii każde z was ufa. Ciekawe bywa wrócenie do tych odpowiedzi po zakończeniu lektury i sprawdzenie, co zmieniło waszą ocenę.

Od czego zacząć rozmowę z nastolatkiem po lekturze?

Od własnej obserwacji: „Zastanawiam się, dlaczego ta postać tak zareagowała. Jak ty to odebrałeś?”. Takie otwarcie zostawia miejsce na różnicę zdań. Nie trzeba szukać wspólnego morału ani przekładać każdej sytuacji z powieści na życie dziecka.

Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwem Zaczytani

Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!

Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.

podobne artykuły

mintmag-magazyn-dla-mam-tickless

Zapisz się na newsletter

MINT MAGazyn online to lifestylowy serwis dla mam. To portal o pozytywnym macierzyństwie i szczęśliwym dzieciństwie. Zajrzyj do nas po codzienną dawkę inspiracji. Poczuj miętę do MINT!

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.