Jesień w ruchu. Jak przygotować skórę dziecka na wiatr, chłód i podwórkowe przygody?

Jesień nie musi oznaczać podrażnionych policzków i suchych dłoni. Wystarczy kilka prostych kroków, które łatwo wpisać w codzienność dziecka. Przygotowaliśmy dla Ciebie praktyczny poradnik!

jesienna pielęgnacja skóry dziecka MOMME
SKLEP

Jesienna pielęgnacja skóry dziecka nie musi przypominać skomplikowanego rytuału. Podobnie jak dobrze dobrana kurtka – ma być przede wszystkim skuteczna i gotowa na kaprysy pogody. Kiedy za drzwiami wiatr i chłód, a w domach zaczyna grzać ogrzewanie, delikatne policzki, usta i dłonie dają o sobie znać w pierwszej kolejności. Zamiast sterty kosmetyków, postawmy na prostotę, która obroni się w każdy zabiegany poranek.

W chłodniejszych miesiącach dobrze działa pielęgnacja, która jest prosta, ochronna i łatwa do powtarzania każdego dnia. Właśnie w tym kierunku idzie MOMME, marka skoncentrowana na delikatnej skórze dzieci, z formułami tworzonymi tak, by wspierać jej barierę ochronną bez przeciążania rutyny. W jesiennej kosmetyczce szczególnie przydają się dwa produkty: krem ochronny na chłód i wiatr oraz poręczny sztyft, który można mieć zawsze pod ręką.

Jesienią pielęgnacja zaczyna się przed wyjściem z domu

jesienna pielęgnacja skóry dziecka MOMME

Najbardziej narażone na chłód są miejsca, których nie chowamy pod kurtką: policzki, okolice ust, nos i dłonie. Kilkulatek nie będzie jednak cierpliwie czekał przy drzwiach, aż wykonamy długi rytuał pielęgnacyjny, dlatego najlepiej wybrać jeden produkt ochronny i zrobić z jego aplikacji równie oczywisty element wyjścia jak czapka czy buty.

Na chłodniejsze dni dobrze sprawdzi się Zimowy krem do zadań specjalnych MOMME. To formuła bez dodatku wody, przeznaczona do ochrony skóry przed wiatrem i niską temperaturą. W składzie są emolienty, masło shea, oleje oraz woski, które pomagają ograniczyć utratę wilgoci i wspierają naturalną warstwę ochronną skóry. Marka wskazuje, że krem można stosować od pierwszego dnia życia, także przy skórze delikatnej i skłonnej do podrażnień.

 

Ważne jest też to kiedy i jak używamy kosmetyku. Krem najlepiej nałożyć na twarz, usta i odsłonięte miejsca przed wyjściem z domu, dając mu chwilę na rozprowadzenie się na skórze. Nie czekamy więc do momentu, kiedy policzki są już czerwone od wiatru. Ochrona ma pojawić się wcześniej, bo tylko wtedy zadziała, tak, jakbyśmy tego oczekiwały.

Przy starszym dziecku można część odpowiedzialności oddać jemu. To ważny krok w nauce samodzielności. Krem stoi przy drzwiach albo obok szczoteczki do zębów, a poranny schemat brzmi: mycie zębów, ubranie, krem, plecak. Im mniej przypominania potrzebuje dana czynność, tym większa szansa, że stanie się nawykiem.

Sztyft do plecaka, kieszeni kurtki i na boisko

jesienna pielęgnacja skóry dziecka MOMME

Są też sytuacje, w których potrzebujemy kosmetyku, który podąży za naszym aktywnym dzieckiem. Usta zaczynają się przesuszać po kilku godzinach na dworze, ręce szczypią po zabawie na placu albo policzki wymagają dodatkowej ochrony przed kolejnym spacerem. Tu znacznie wygodniejszy jest produkt, który można po prostu wrzucić do kieszeni.

Zimowy sztyft do zadań specjalnych MOMME ma formę, z którą bez problemu może poradzić sobie również starszy przedszkolak czy uczeń. Można stosować go na twarz i usta, a także na suche dłonie. W jego formule znajdują się między innymi masło shea, olej babassu i witamina E, a sam produkt jest bezzapachowy.

Taki sztyft może mieć swoje stałe miejsce w plecaku albo kieszeni kurtki. Dla dziecka to także dobry sposób na uczenie samodzielności: zamiast czekać, aż mama zauważy suche usta, może samo sięgnąć po kosmetyk. Przy młodszych dzieciach oczywiście najpierw pokazujemy, gdzie można go nakładać i przypominamy, żeby omijać okolice oczu.

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam produkty dla dzieci w formie sztyftu także dlatego, że szybko się nakłada, nie ma efektu tłustych dłoni, a wszystko to pozwala nakładać krem bez większej dramy. To drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów powstają później zdrowe nawyki dbania o siebie.

Ręce jesienią potrzebują trochę więcej uwagi

Jesień oznacza nie tylko niższe temperatury, ale również częstsze mycie rąk. Przedszkole, szkoła, toaleta, posiłek, powrót z podwórka i tu mydło i woda pojawiają się wiele razy w ciągu dnia. To potrzebny nawyk higieniczny, ale przy delikatnej skórze może nasilać uczucie suchości.

Dlatego warto nauczyć dziecko dwóch rzeczy jednocześnie. Ręce myjemy wtedy, kiedy trzeba, ale nie robimy tego bardzo gorącą wodą i nie trzemy skóry bez końca. Po myciu dobrze osuszamy dłonie, szczególnie między palcami, a jeśli skóra zaczyna robić się szorstka, wieczorem, gdy tylko tego potrzebuje,  dokładamy prosty kosmetyk natłuszczający lub ochronny.

Sztyft MOMME może przydać się także tutaj, szczególnie gdy przesuszenie pojawia się punktowo. Krem ochronny można z kolei wykorzystać rano, jeśli dziecko ma tendencję do pierzchnięcia dłoni podczas chłodnych spacerów.

Ważna jest też bardzo praktyczna rzecz: mokre rękawiczki trzeba zmienić. Nawet najlepszy kosmetyk nie pomoże wiele, jeśli dziecko przez kolejną godzinę chodzi z wilgotnym materiałem przy skórze. Jesienią zapasowa para cienkich rękawiczek w plecaku naprawdę ma sens.

Zamiast mówić „nie zapomnij”, daj dziecku prosty system

Najlepsze dziecięce nawyki bardzo rzadko powstają od ciągłego przypominania. Dużo lepiej działa odpowiednio ustawione otoczenie. Krem leży tam, gdzie ubieramy się przed wyjściem. Sztyft ma własną kieszonkę w plecaku. Zapasowe rękawiczki są zawsze w tym samym miejscu. Po wejściu do domu pierwszym przystankiem jest łazienka i mycie rąk.

Starszemu dziecku można też wytłumaczyć, po co to wszystko robimy. Nie „bo mama każe smarować buzię”, ale dlatego, że wiatr i chłód mogą wysuszać skórę, a krem tworzy na niej dodatkową warstwę ochronną. Nie „bo ręce są brudne”, tylko dlatego, że po szkole czy placu zabaw przynosimy na nich mnóstwo rzeczy, których nie chcemy później przenosić na jedzenie czy twarz.

Maluchy o wiele chętniej współpracują, gdy rozumieją sens naszych działań, a nie tylko słyszą kolejne „musisz”. Czuję, że przyznasz mi w tej kwestii rację! 

Jesienna rutyna MOMME w czterech krokach

KROK 1 Przed wyjściem sprawdzamy pogodę i zabezpieczamy odsłoniętą skórę kremem ochronnym

KROK 2 Do plecaka dokładamy sztyft, szczególnie jeśli dziecko długo przebywa na zewnątrz

KROK 3 Po powrocie myjemy ręce i twarz łagodnie, bez nadmiernego pocierania

KROK 4 Wieczorem przyglądamy się skórze: jeśli jest miękka i spokojna, niczego więcej nie dokładamy; jeśli pojawiła się suchość, dajemy jej prostą porcję regeneracji.

Oto i cały plan – bo jesienne dzieciństwo powinno pachnieć mokrymi liśćmi, kojarzyć się z bieganiem po parku i kieszeniami pełnymi kasztanów, a nie z ciągłym komunikatem „uważaj, bo jest zimno”. Dobra pielęgnacja ma działać dyskretnie w tle i pozwalać dziecku robić to, co jesienią robi najlepiej, wyjść z domu i wrócić z kolejną świetną przygodą.

Artykuł powstał we współpracy z marką MOMME

Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!

Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.

podobne artykuły

mintmag-magazyn-dla-mam-tickless

Zapisz się na newsletter

MINT MAGazyn online to lifestylowy serwis dla mam. To portal o pozytywnym macierzyństwie i szczęśliwym dzieciństwie. Zajrzyj do nas po codzienną dawkę inspiracji. Poczuj miętę do MINT!

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.