Agnieszka Maciąg – Harmonia jest kobietą

Agnieszka Maciąg prywatnie w rozmowie z Magayznem Mint.

Na progu dorosłości porwał ją rwący nurt kariery, który wiódł ją przez międzynarodowe wybiegi projektantów mody, świat muzycznych klipów i reklamowych spotów. Potem stworzyła falę, na której płynęła pewnie przez lata medialnej kariery, autorski program telewizyjny „7 Pokus”, stanowisko dyrektor artystycznej znanej marki odzieżowej. Nagrała płytę, zagrała w filmie, prowadziła programy telewizyjne dla kobiet.  Aż wydarzył się rok 2006, który zmienił wszystko.

Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą

Autor: : Magdalena Maskiewicz

Zdjęcia: Robert Wolański

KUP TERAZ No. 12

Dziś sama jest wodą. Miękką falą o łagodnym grzbiecie. Czystą, kobiecą energią, która płynie przez otaczający ją świat pełen cudów i prostych codziennych rytuałów. Świat wypełniony miłością, harmonią i spokojem, ale też nieustannym samodoskonaleniem. Królowa przypływów – Agnieszka Maciąg.

Magda Maskiewicz: Nie każdej kobiecie dane jest doświadczyć tak szerokiego spektrum barw macierzyństwa jak tobie. Twój syn ma dziś 27 lat, a córka Helena 7. Można więc powiedzieć, że dwa razy weszłaś do tej rzeki, jednak na pewno nie do tej samej rzeki. Jak z perspektywy czasu oceniasz doświadczenia, które stały się udziałem młodej matki oraz świat dojrzałego macierzyństwa?

Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą

Agnieszka Maciąg: To jest temat na całą książkę i to dość pokaźną, bo są to doświadczenia dwóch odmiennych obrazów macierzyństwa – bardzo młodej i bardzo dojrzałej kobiety. Różnica jest ogromna. Mama po dwudziestce i mama po czterdziestce to dwie zupełnie inne osoby. Ja byłam zupełnie inną osobą. Nie tylko dlatego, że okres 20 lat to gigantyczny czas w rozwoju człowieka, ale przede wszystkim ze względu na to, co stało się w 2006 roku, który był dla mnie rokiem przełomu – czasem, w którym przeszłam swój najpoważniejszy kryzys i odrodziłam się na nowo, dla samej siebie stając się nowym człowiekiem. Ani pierwsze, ani drugie macierzyństwo nie było wolne od lęków. Jednak za pierwszym razem stanęłam na progu wielkiej niewiadomej, a drugie macierzyństwo przyszło, gdy już miałam swój własny świat, swoją przestrzeń i – co ważne – swój czas. Z całą pewnością jednak zarówno pierwsze jak i drugie macierzyństwo wyrzuciło mnie z mojej strefy komfortu.

 

Agnieszka Maciąg – różnice w macierzyństiwe?

Magda Maskiewicz: Nic tak nie leczy z egoizmu jak macierzyństwo. Środek ciężkości przesuwa się drastycznie na zewnątrz nas samych.

Agnieszka Maciąg: Ja w moim drugim macierzyństwie skupiłam się na rozwoju, na czerpaniu z niego, na spokoju. Mój syn był już dorosły, mogłam odetchnąć po bardzo intensywnym czasie, jakim był etap dojrzewania, matura, wybór studiów. Intensywnym dla młodego człowieka, ale i dla jego matki. I gdy już myślałam, że teraz odpocznę, zacznę podróżować, kształcić się na mistrza jogi, okazało się, że wchodzę w kolejne macierzyństwo. Ogromne postawienie świata do góry nogami i tak jak powiedziałaś – nic tak nie leczy nas z egoizmu, jak macierzyństwo, ale też mówiąc szerzej – to taki przyspieszony kurs stawania się… mistrzem.

Zapisz się na mintowy newsletter!

Dołącz do naszej mintowej społeczności i poczuj miętę do dobrej lektury! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Poznaj Mint - magazyn dla mam.

Magda Maskiewicz: Twoje książki to też w pewnym sensie twoje dzieci. Trudno jest oddzielić autora od dzieła, zwłaszcza w odniesieniu do literatury refleksyjnej, wręcz duchowej. 5 czerwca ukaże się twoje najnowsza książka, dziesiąta już w twoim dorobku. Pisanie jest dość samotniczym zajęciem, wymagającym skupienia i odcięcia bodźców z zewnątrz. Jak to robisz, będąc mamą 7-letniej Helenki?

 

Agnieszka Maciąg: Pisanie jest mi potrzebne do życia. Mam coś do przekazania i po prostu muszę to zrobić. I chociaż wiem, że słowo „muszę” generalnie należy usunąć z własnego słownika, ja odczuwam silny wewnętrzny przymus, by pisać. Zawsze chciałam pisać, ale nie do końca wiedziałam, o czym. Gdy przepracowałam pewne rzeczy w sobie i weszłam na ścieżkę osobistego rozwoju, poczułam, że czas wypuścić z siebie tę wiedzę i podzielić się nią z innymi kobietami. Podzielić się tym co odkryłam, a odkryłam fantastyczne rzeczy. Męczyłam się w tym życiu przez 37 lat, a potem dostałam cudowny dar dobrego, szczęśliwego życia, który postanowiłam nieść dalej, do innych kobiet. Jest to moja ścieżka spełniania się jako człowieka, ale też wyrażania wdzięczności za to, co zostało mi dane. Ponieważ potrzeba pisania jest dla mnie ogromnie ważna, jako mama Helenki musiałam znaleźć sposób, by pogodzić te dwa światy i po prostu zaczęłam bardzo wcześnie rano wstawać. Polecam kobietom, by poszły w moje ślady, bo to daje zupełnie inny jakościowo czas, ja go nazywam wysokokalorycznym. Wczesnym rankiem świat ma niesamowitą energię – bardzo czystą, a nasz umysł jest świeży. Wstawanie o 5 czy 4.30 rano nie jest dla mnie żadnym problemem, chociaż mam świadomość, że nie jest to rozwiązanie dla każdego, ponieważ wiąże się ze znacznie szerszym zagadnieniem jakim jest zarządzanie swoją życiową energią, również poprzez odpowiednie odżywianie. Potrzeba 8 godzin snu na dobę to mit, mnie po prostu szkoda na to czasu.

Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą

Natomiast godzina powrotu Helenki z przedszkola rozpoczyna mój święty czas dla rodziny.

Agnieszka Maciąg – work-life balance 

Magda Maskiewicz: To o której godzinie zamykasz bilans dnia, skoro jesteś na nogach od 4.30?

Agnieszka Maciąg: Bardzo wcześnie. Dla mnie ważny jest rytm dnia. Piszę rano, potem jest przerwa na rodzinne śniadanie, czas wyprawiania Helenki do przedszkola, a potem jest znowu czas na pisanie. Natomiast godzina powrotu Helenki z przedszkola rozpoczyna mój święty czas dla rodziny. Helenka jest w domu około godziny 15. Wtedy już nie piszę i na pewno nie robię tego też wieczorem, bo jest to nasz wspólny czas, gdy czytamy książki, ostatnio np. „Dzieci z Bullerbyn”. Trochę wyprzedzamy przedszkolny kanon lektur, ale księgozbiór dla Helenki zaczęłam gromadzić, będąc jeszcze w ciąży, więc świadomość, że Helenka dorasta już do kolejnych książek, sprawia mi wielką przyjemność. 

Wracając do mojego dnia, bardzo dbam o harmonię między życiem zawodowym i rodzinnym. Kluczem jest umiejętne wykorzystanie czasu. Wiem, jak efektywnie można wykorzystać 30 minut, jeśli jest się odpowiednio zmotywowanym i że czekanie na idealny moment to strata czasu, bo idealny moment nie istnieje. Zawsze coś staje nam na przeszkodzie i by wygrać dla siebie tę cenną rzecz, czymkolwiek ona dla nas jest, należy pokonać przeciwności w nas i wokół nas. To też uczy samodyscypliny. Ja już na nic nie czekam, po prostu siadam i piszę.

Magda Maskiewicz: Nie ma więc momentu, kiedy znikasz za zamkniętymi drzwiami swojego gabinetu, a dom stąpa na palcach. Jesteś mamą w pełni obecną, więc pytanie cię o work-life balance straciło właśnie rację bytu.

Agnieszka Maciąg: Popełniłam w życiu wiele błędów, kiedyś za dużo pracowałam, również kosztem rodziny. Teraz dbam o harmonię i przyznaję, że około godziny 21–22 jestem już nieobecna – usypiam z Helenką nad książką. Mój cykl dnia to też mój cykl biologiczny, wiedza płynąca z ajurwedy i medycyny chińskiej. W moim życiu to nie teoria, ale praktyka. Kiedyś myślałam, że jestem typem sowy i że najbardziej kreatywna jestem w nocy. To kolejny mit, na który straciłam sporo czasu. Odwróciłam ten porządek z korzyścią dla siebie. W ciągu dnia jestem bardzo aktywna, wieczorem kładę się spać i zasypiam. Nie mam już gonitwy myśli przed snem, nie mam lęków o przyszłość. Rano wstaję by pracować, śpiewam mantry, medytuję, ćwiczę jogę – zasilam swoje akumulatory pozytywną, zdrową energią. Czasem twórczy pęd skraca moje poranne rytuały, nie zawsze mam czas na jogę, ale mantra i medytacja są stałym elementem każdego poranka. Moje życie przez ciągłość doświadczania nie jest rutyną, zmieniam się tak, jak zmieniają się pory roku, dostosowując do tego, co w danym momencie dzieje się w energii.

 

Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą
Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą
Agnieszka Maciąg - harmonia jest kobietą

Agnieszka Maciąg – rytułały 

Magda Maskiewicz: Twoje pisarskie rytuały?

Agnieszka Maciąg: Nawet nie otwieram komputera bez porannego podłączenia do wyższych, czystych wibracji, czyli bez mantry i medytacji. Zawsze zapalam przy tym świece, to takie moje magiczne rytuały, które powodują, że mam poczucie łączenia się z sercem i z duszą. Wtedy nie siedzę i nie myślę umysłem, lecz to, co piszę, płynie z serca. Wiem, że czytelniczki to czują. Moje książki są autentycznie, pełne dobrej energii i zmieniają życie. Piszę o świcie, bo wtedy energia świata jest czysta, a nasz umysł jasny i klarowny. Oczywiście w osiągnięciu takiego stanu pomaga mi medytacja. Dzięki niej eliminuję szumy w tle, mogę wsłuchać się w siebie. Jest w tym prawda, a takie pisanie ma wartość. Z biegiem czasu nauczyłam się priorytetów – kiedy otwierać się na energię świata zewnętrznego, a kiedy nie. Zostało to świetnie opisane w ajurwedzie, filozofii zgodności z naturą, płynięcia z prądem rzeki, łapania wiatru w żagle, a nie płynięcia pod prąd. Obecna cywilizacja zatraciła ten rytm, co w oczywisty sposób nam szkodzi. Ja chcę być blisko natury i wokół niej buduję moje życie. Jest w tym siła, piękno, mądrość i zdrowie.

Magda Maskiewicz: Znaczną część swojej energii i czasu poświęcasz – a może raczej należałoby powiedzieć – dzielisz z innymi kobietami podczas organizowanych przez ciebie warsztatów. Skąd potrzeba współprzeżywania pewnych doświadczeń?

Agnieszka Maciąg: Kocham kobiety, współodczuwam z nimi i mam ogromny bagaż osobistych doświadczeń, którymi się dzielę. Przeżywam życie głęboko – nie jestem powierzchowna, zanurzam się w siebie. Ostatnio poruszam tematy kobiecej duchowości, ale jako zodiakalny byk mocno stoję nogami na ziemi, kocham zioła, przyprawy, aromaty, zapachy. Kocham naturę, kuchnię, gotowanie – o czym również często piszę w moich książkach i na moim blogu. Połączenie świata duchowości oraz natury i życia – to dla mnie jest pełnia i równowaga. 

ABY PRZECZYTAĆ CAŁY ARTYKUŁ KUP MINT No.9 KLIKNIJ TU

Kup teraz MINT no.9
moda w ciąży - moce mamy

podobne artykuły

Zapisz się na newsletter

No.12 Mint dostępny online i w salonach Empik

Copyright MINT Project design SHABLON

Pin It on Pinterest

Udostępnij ten artykuł!

Podoba Ci się ten post? Podziel się z nim ze znajomymi i rodziną, udostępniając w wybranym medium.