Są takie momenty w ciągu dnia — i znamy je wszyscy — kiedy dziecko, zmęczone, znudzone albo przebodźcowane, automatycznie chce sięgnąć po ekran. Nie dlatego, że naprawdę chce coś obejrzeć. Często dlatego, że nie ma nic równie łatwego, natychmiastowego, od razu dostępnego. Ekran to skrót.
Bywa wygodny. Bywa przydatny. Ale rzadko daje to, czego dziecko tak naprawdę potrzebuje: zatrzymania, wciągnięcia w historię, poczucia bycia w innym świecie, w którym coś się dzieje naprawdę. A książki?
Książki robią to wszystko w sposób, którego technologia nie potrafi podrobić — angażują wyobraźnię, budują koncentrację, wymagają aktywności mózgu, a nie biernego scrollowania.
I nie muszą być „trudne”. Muszą być atrakcyjne. Muszą być warte chwili, którą dziecko odda im zamiast ekranowi.
Dlatego przygotowaliśmy zestawienie książek i serii, które pracują w PRAKTYCE: odciągają uwagę od telefonu, tabletu czy ekranu komputera. I wciągają tak, że czas przestaje istnieć, i dają rodzicom narzędzie, które naprawdę działa — bez walki, bez przekonywania, bez „jeszcze pięć minut”.
To sześć wydawnictw, sześć światów i sześć dowodów na to, że dobra literatura dla dzieci nie moralizuje. Ona po prostu wygrywa z ekranem.
1. Seria „Akademia Piłkarska” — literatura, która oddycha boiskiem, emocjami i prawdziwym dorastaniem
Seria „Akademia Piłkarska” T.Z. Layton | Tom I, II i III | Wydawnictwo Czyta Lisek
„Akademia Piłkarska” to jedna z tych serii, które naprawdę wygrywają z ekranem — bo wciągają tempem meczu, prawdziwymi emocjami i bohaterem, w którym dzieci widzą siebie. Leo, dwunastolatek marzący o karierze piłkarza, przechodzi przez wszystko, co znamy z codzienności młodych sportowców: presję, zwątpienie, ogromną radość, walkę o skład, kryzysy, kontuzje i momenty, w których trzeba wstać mimo tego, że ciało i głowa mają dość. Layton pisze o sporcie tak, jak wygląda naprawdę — bez lukru, ale z ogromnym sercem.
To seria o odporności psychicznej, pokorze i sile charakteru, nie tylko o piłce. Dzieci ją kochają, bo akcja płynie szybko, dialogi są naturalne, a stawka wysoka jak w finale ligi. Jako mama dwóch młodych piłkarzy wiem, jak bardzo ta opowieść trafia w ich świat — w deszczowe treningi, mroźne mecze, poranne pobudki na turnieje i tę niezwykłą mieszaninę pasji, stresu, dyscypliny i marzeń.
„Akademia Piłkarska” pokazuje im, że każdy sukces zaczyna się od pracy, a każda porażka może być paliwem. I właśnie dlatego dzieci odkładają dla niej telefon.
2. Seria „K-Pop Academy” — kiedy muzyka, magia i dorastanie grają jedną melodię
Seria „K-Pop Academy” – Tom 1 i 2 | Wydawnictwo Jaguar
„K-Pop Academy” to seria, która wciąga tak mocno, jak dobry teledysk – od pierwszej sceny, od pierwszego cienia, od pierwszej nuty. Fani filmu K-Popowe Łowczynie Demonów znajdą tu wszystko, co kochają: sceny treningowe, rywalizację na najwyższym poziomie, błyszczące światła, przemycaną magię i demony, które są metaforą najbardziej realnych dziecięcych lęków – tych o porażkę, ocenę, niedopasowanie.
Hana Kim, dwunastolatka z wielkim marzeniem o scenie, dostaje się do najbardziej prestiżowej szkoły K-popowej w Korei i szybko odkrywa, że bycie gwiazdą to nie tylko talent. To odwaga. To presja. To mroczne „cienie”, które żywią się strachem i niepewnością. W pierwszym tomie narracja pulsuje rytmem treningów, przyjaźni i walki z niewidzialnym przeciwnikiem. W drugim – stawka rośnie, a klątwa Świetlistego Solo sprawia, że każda emocja staje się intensywniejsza, a każda decyzja może uratować albo złamać cały zespół.
To seria, którą dzieci i nastolatki pochłaniają w tempie refrenu ulubionej piosenki. Ma energię K-popu, klimat fantasy i bohaterki, które uczą, że największym demonem jest czasem własny strach… a największą siłą – przyjaźń. „K-Pop Academy” sprawia, że chce się czytać, chce się tańczyć i chce się natychmiast wiedzieć, co wydarzy się dalej.
3. Agata Szajba „Tajemniczy Klucz” — zagadka, która przestawia głowę na tryb „myślę, kombinuję, szukam”
Agata Szajba. Tajemniczy klucz | Lena Jones | Wydawnictwo Kropka
„Tajemniczy klucz” to książka, która udowadnia, że dziecięcy kryminał może być napisany z takim tempem, humorem i napięciem, że nawet dorosły czyta jeszcze jeden rozdział, choć już dawno miał gasić światło.
Agata — znana wszystkim jako Szajba — to bohaterka z charakterem: odważna, zadziorna, błyskotliwa i absolutnie nieustępliwa. Kiedy przypadkowo staje się świadkiem wypadku i dostrzega na nadgarstku poszkodowanej starszej pani tajemniczy tatuaż z kluczem, czytelnik trafia razem z nią do sekretnej części Londynu pełnej mrocznych korytarzy, kodów, symboli i zagadek, od których nie sposób się oderwać.
Czytałam tę książkę z Zoe i obie miałyśmy dokładnie ten sam odruch: stop, poczekaj, co teraz się wydarzy? Zatrzymywałyśmy się, analizowałyśmy tropy, próbowałyśmy rozwikłać zagadkę, zanim zrobi to Szajba — i przegrałyśmy z kretesem. Bo tutaj każdy rozdział podkręca napięcie, a tajemnice piętrzą się jak w najlepszych serialach kryminalnych, tylko w wersji bezpiecznej, dziecięcej i niezwykle inteligentnej.
„Tajemniczy klucz” to książka, którą pochłania się w dwa wieczory — a potem szuka się kolejnej. Zastępuje ekran nie dlatego, że „powinna”, ale dlatego, że jest ciekawsza.
4. Seria „Hobby Horsing” — bo ruch, pasja i adrenalina świetnie łączą się z czytaniem
„Hobby Horsing, czyli przyjaźń w galopie” | Wydawnictwo Świetlik
To seria, która idealnie trafia w świat dzisiejszych dziewczynek: pełen emocji, małych wyzwań, przyjaźni i poszukiwania odwagi. To książki, które czyta się jednym tchem — lekko, ciepło, z rosnącym uśmiechem i tym pięknym uczuciem, że wszystko, co ważne, dzieje się naprawdę, poza ekranem.
Asia, Zosia, Kasia i Marta tworzą drużynę, którą kocha się od pierwszych stron. Dziewczynki trenują, wspierają się, pokonują przeszkody — te na parkurze i te w sercach — a ich przygody pokazują, że pasja potrafi być kotwicą, która trzyma nas w dobrym świecie. Ta seria ma coś bardzo dzisiejszego: mówi dziewczynkom, że nie trzeba mieć odwagi do prawdziwego konia, by poczuć wolność galopu, współzawodnictwa i bycia częścią czegoś większego.
Czytam tą serię z Zoe — i widziałam, jak z każdą kolejną stroną rośnie w niej coś miękkiego, ważnego: poczucie, że przyjaźń, ruch, świeże powietrze i wspólne marzenia naprawdę mogą być „jej światem”. Hobby horsing stał się dla niej bezpiecznym sposobem kontaktu z czymś, czego w realu się boi — i w tym jest ogromna moc tej serii.
Dzieci odnajdują w niej siebie: swoje obawy, swoje triumfy, swoje małe-wielkie przygody. To książki, które pokazują, że po drugiej stronie ekranu jest świat o wiele ciekawszy: przyjaźń, sport, śmiech, rywalizacja i drużyna, która zawsze trzyma się razem.
Do tej pory z serii „Hobby horsing czyli przyjaźń w galopie” ukazały się:
Tom 2 – Skoki przez przeszkody
Tom 4 – Tajemnica górskiego pensjonatu
Tom czwarty zapowiada się jak zimowa przygoda pełna śladów, tropów i sekretów, które podkręcają emocje bardziej niż zawody na parkurze. To historia, która łączy detektywistyczną zagadkę z ciepłem przyjaźni i pokazuje, że nawet wśród śniegu i znikających horsiaków odwaga i drużynowość zawsze prowadzą do prawdy.
5. „PogaDuchy” — lekka groza, śmiech i wakacyjna zagadka, którą pochłania się jednym tchem
„PogaDuchy” | Katarzyna Ryrych | Wydawnictwo Literackie
„PogaDuchy” to ta wyjątkowa kategoria książek: trochę straszne, bardzo zabawne, pełne klimatu starych domów, skrzypiących podłóg i tajemnic, które aż proszą się o odkrycie. Majka i Michał, bliźniaki spędzające wakacje u dziadków, wpadają na trop czegoś, co może być duchem… albo kimś zupełnie innym. A kiedy w grę wchodzą opowieści babci i jej koleżanek, żółty samochodzik i cień w marynarskiej bluzce — trudno się oderwać.
Czytałyśmy tę książkę z Zoe z taką przyjemnością, że wieczorne „jeszcze jeden rozdział” zamieniało się w kolejne trzy. Miałyśmy swoje teorie o tym, kto straszy w opuszczonym domu, ale prawdziwe rozwiązanie zagadki zaskoczyło nas obie — ciepło, lekko i z tym cudownym uczuciem, że świat dziecięcych przygód zawsze może mieć dobre zakończenie. Po lekturze marzy nam się teraz letnia wyprawa na wieś, żeby samemu poszukać takiego zaginionego domu… bo „PogaDuchy” zostawiają w dzieciach ochotę na przygodę, a nie na ekran. A rodzicom chęć na pogaduchy przy kawie ze wspomnieniami w tle.
6. Seria „Las Szeptów” — magia, która dzieje się tuż za domem, jeśli tylko odważysz się zajrzeć
„Las Szeptów” | Andreas Suchanek | Wydawnictwo Dwukropek
Seria, która działa na wyobraźnię tak, jak kiedyś działały „Muminki”, „Jumanji” czy „Artur i Minimki” — otwiera świat równoległy tuż obok codzienności, świat, do którego wchodzi się jednym gestem, jednym spojrzeniem, jednym ziarenkiem magicznego proszku.
Lukas, wbrew marzeniom wraz z rodziną przeprowadził się do starego dworku na obrzeżach Winterstein. Odkrywa bardzo szybko, że las za domem nie jest zwykły: żyją w nim elfy, gadające koty, menoki i stworzenia, których nie da się porównać do niczego znanego. Z każdym rozdziałem rośnie dreszcz, napięcie i poczucie, że dzieje się coś większego — zwłaszcza gdy do gry wraca czarny mag.
Drugi tom tylko wzmacnia tę magię: zaginiony profesor, tajemnicza zagadka, niechciana towarzyszka, której motywacje okazują się zaskakująco piękne. To fantasy w wersji dziecięcej, czyli takiej, która pobudza mózg do tworzenia własnych światów.
I właśnie to zobaczyłam u Zoe. Wciągnęła się tak mocno, że po lekturze rysowała mapy zaczarowanego lasu, wymyślała nowe stworzenia, budowała swoje własne „przejścia” za szafą i kilka razy pytała, „czy to możliwe, że mamy taki las za domem?”. „Las Szeptów” otworzył w niej przestrzeń do marzeń — takich prawdziwych, głębokich, twórczych, które rodzą się tylko wtedy, gdy dziecko dostaje historię większą niż ekran.
To książki, które nie kończą się na ostatniej stronie. One zaczynają się tam, gdzie dziecko zamyka książkę — w jego wyobraźni.
Z tej serii ukazał się dotychczas:
Dzieci nie porzucają ekranów dlatego, że im to narzucimy. Robią to wtedy, kiedy dostają coś, co angażuje pełniej: historię, która ich woła, bohaterów, z którymi chcą być, i świat, który rośnie w ich wyobraźni szybciej niż animacja na tablecie.
Dobra książka pracuje w ciszy. Najpierw zatrzymuje wzrok. Potem oddech. A później dzieje się coś najcenniejszego — dziecko samo wraca do historii, bo odkrywa, że w niej jest miejsce, którego ekran nie potrafi mu dać. To właśnie potrafią te serie. Zmienić bieg popołudnia. Otworzyć w dzieciach przestrzeń na zachwyt, śmiech, napięcie, wyciszenie. Dać rodzicom kilka minut oddechu — i pewność, że oferują coś, co buduje kompetencje przyszłości: koncentrację, wyobraźnię, uważność, język, własny rytm. W świecie pełnym powiadomień i migających ekranów książki nadal mają siłę czarowania. A kiedy opowieść naprawdę wciągnie, ekran przestaje być potrzebny. I zaczyna się to, co najpiękniejsze — wspólne czytanie, wspólne przeżywanie, wspólne dorastanie do historii.
Artykuł sponsorowany
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.



