Wrzesień potrafi bardzo szybko przypomnieć, że codzienność ma swoje tempo. Powrót dzieci do szkoły, własnych zajęć, obowiązków, logistyki, wiadomości z Librusa do odpisania, niekończących się wiadomości na klasowych czatach i tego charakterystycznego poczucia, że wieczorem ciało już odpoczywa, ale głowa nadal pracuje.
Dlatego coraz bardziej lubię myśleć o czytaniu nie jak o „kolejnej rzeczy do zrobienia”, tylko jak o prostym rytuale wyjścia z dnia. Czasem potrzebujemy książki lekkiej, która po prostu poprawi humor. Czasem thrillera, który zajmie myśli na tyle, że przestaniemy analizować własną listę obowiązków. Innym razem czegoś, zamiast odciągać od myślenia, otworzy zupełnie nowe pytania.
W tym zestawieniu mamy dokładnie taki miks.
Kiedy potrzebujesz czegoś lekkiego i bez zobowiązań: „Miłość all inclusive”
Autor: Aldona Reich | Wydawnictwo Lebreto
To jest właśnie ten rodzaj książki, po który dobrze sięgnąć, kiedy nie mamy ochoty na nic ciężkiego. „Miłość all inclusive” czyta się lekko, szybko i bez napięcia, że trzeba być cały czas skupionym. Jest romans, jest wakacyjny klimat, są komplikacje, które bardziej bawią niż męczą, i jest ta przyjemna możliwość zanurzenia się na chwilę w cudzej historii.
Dla mnie to książka na wolny wieczór, podróż albo moment, kiedy chcę się po prostu odłączyć od codzienności. Nie szukam wtedy wielkich literackich odkryć. Chcę odpocząć, uśmiechnąć się i poczytać coś, co nie dokłada mi kolejnego ciężaru. I właśnie to tutaj działa najlepiej. To lekka ucieczka od obowiązków, od wrześniowego rytmu, od „muszę”. Taki czytelniczy odpowiednik serialu, który włączamy nie po to, żeby nas zmienił, tylko żeby przez chwilę było przyjemniej. Jeśli ten klimat Wam pasuje, „Walentynki last minute” są naturalnym przedłużeniem tej historii. Jeszcze trochę romantycznego zamieszania, jeszcze trochę lekkości. A warto wiedzieć, że oba tytuły mają tworzyć większą całość, bo tej zimy ma pojawić się kolejna część trylogii.
Na jaki wieczór? Na taki, kiedy potrzebujesz po prostu trochę oddechu i poprawy humoru.
Kiedy chcesz zniknąć w historii na jeden wieczór: „Dzieci ostatnich żniw”
Autor: K.T. Galloway | Wydawnictwo Mova
To już zupełnie inny rodzaj resetu. Nie relaks w sensie „lekko i przyjemnie”, tylko takie zanurzenie w fabule, że przez kilka godzin myślimy tylko o niej. „Dzieci ostatnich żniw” mają w sobie coś niepokojącego od początku. Jest zaginięcie dziecka, jest śledztwo, jest psychoterapeutka i była policjantka, która zostaje w nie wciągnięta nie tylko zawodowo, ale też bardzo osobiście. I to podziałało na mnie najmocniej.
Bohaterka sama nosi w sobie bolesne wspomnienie zaginięcia siostry. Jej przeszłość jest trudna, nie do końca domknięta, a wokół rodzinnej tragedii pojawia się także wątek sekty i pytania, na które przez lata nie udało się znaleźć pewnej odpowiedzi. To sprawia, że śledztwo przestaje być dla niej abstrakcyjną sprawą. Każdy kolejny trop dotyka czegoś, co zna z własnego życia. Policjant prowadzący dochodzenie nie zna całej jej historii, ale widzi, że potrafi czytać ludzi inaczej niż inni. Jej doświadczenie, sposób obserwowania i wyłapywania emocji stają się realną pomocą.
Książkę czyta się szybko. Nie jest długa i spokojnie można ją zamknąć w jeden dłuższy wieczór. Jest w niej napięcie, tajemnica i ta przyjemna niepewność, kiedy zaczynamy mieć własne podejrzenia, ale do końca nie wiemy, czy są słuszne. Dla mnie to nie jest książka, którą nazwałabym „odstresowującą” w klasycznym sensie. Temat zaginięcia dziecka może być dla rodzica trudny i momentami niepokojący. Ale jako odcinacz od własnych myśli działa bardzo skutecznie, bo fabuła szybko zajmuje całą uwagę.
Ale to też sposób na wieczorny reset: nie uspokaja, tylko przenosi głowę gdzieś kompletnie indziej.
Kiedy chcesz pomyśleć o czymś większym niż codzienność: „Śmierć to nie koniec”
Autor: Chris Carter | Wydawnictwo Illuminatio
To książka z zupełnie innej półki. Nie czytałam jej po to, żeby się odprężyć. Czytałam ją raczej z ciekawości, bo temat jest jednym z tych, które wracają niezależnie od tego, czy jesteśmy osobami wierzącymi, sceptycznymi czy po prostu otwartymi na pytania.
Chris Carter jest fizykiem i podejmuje się próby odpowiedzi na bardzo trudne pytanie: czy świadomość może istnieć niezależnie od ciała? Nie dostajemy jednej prostej odpowiedzi. I dobrze. Autor analizuje różne przypadki, doświadczenia i argumenty, które mają skłonić czytelnika do zastanowienia się nad tym, co właściwie wiemy, czego nie wiemy i gdzie kończy się nauka, a zaczyna interpretacja.
Najbardziej urzekło mnie w tej książce to, że autor do niczego nie zmusza i nie narzuca prawd objawionych. Jako fizyk podrzuca fakty, badania i różne hipotezy, a wnioski zostawia nam. W zestawieniu z jesiennym zmęczeniem ta lektura działa zaskakująco kojąco – ale nie przez prostą rozrywkę, tylko przez zmianę perspektywy. Kiedy zaczynamy zastanawiać się nad granicami ludzkiego umysłu i tym, co czeka nas „po drugiej stronie”, codzienne pożary i lista zadań do zrobienia natychmiast bledną.
Na jaki wieczór? Na taki, kiedy nie potrzebujesz rozrywki, tylko przestrzeni do myślenia.
Kiedy potrzebujesz zwolnić i spojrzeć na siebie z dystansu: „Bądź jak wilk, a staniesz się człowiekiem”
Autor: Dorota Sumińska | Wydawnictwo Literackie
To jedna z tych książek, przy których człowiek szybko orientuje się, że czyta „o zwierzętach”, a tak naprawdę co chwilę czyta trochę o sobie.
Dorota Sumińska, lekarka weterynarii i popularyzatorka wiedzy o zwierzętach, prowadzi nas przez ich świat z ogromną lekkością, humorem i ciekawością. Nie ma tu suchego wykładu ani encyklopedycznego tonu. Są za to obserwacje, anegdoty, doświadczenia z podróży, niezwykłe gatunki i codzienne zachowania, które zaskakująco często mają swój ludzki odpowiednik. Miłość, opieka, walka o swoje miejsce, relacje, jedzenie, higiena, przyzwyczajenia – wszystko to brzmi znajomo, dopóki nie spojrzymy na te tematy z perspektywy wilka, ptaka, gada czy innego zwierzęcia. I właśnie wtedy zaczyna się najlepsza część tej książki: porównywanie, śmianie się z własnych ludzkich przyzwyczajeń i łapanie dystansu do tego, co na co dzień traktujemy śmiertelnie poważnie.
Czuć tu ogromną pasję autorki i lata doświadczeń. Dorota Sumińska przez wiele lat prowadziła program „Zwierzowiec”, audycję radiową, a dziś razem z córką Martą Stachowiak tworzy kanał „Zwierzę ci się” na YouTube. Jeśli lubicie ten sposób opowiadania – trochę wiedzy, trochę humoru, dużo zachwytu światem zwierząt – książka ma podobną energię.
Najbardziej podoba mi się w niej to, że nie poucza w stylu: „żyj wolniej”, „doceniaj relacje”, „odpuść sobie”. Ona raczej pokazuje, jak absurdalnie często pędzimy, odhaczamy kolejne cele, dokładamy sobie obowiązków i próbujemy bez końca coś optymalizować, podczas gdy świat zwierząt przypomina, że życie potrafi być jednocześnie dużo prostsze i dużo bardziej fascynujące.
Czyta się ją naprawdę lekko. Można pochłonąć całość szybko, bo styl wciąga i aż chce się sprawdzić, co będzie dalej, ale równie dobrze można czytać tematami, po kilka fragmentów wieczorem. Dla mnie to świetna książka na reset. Zabawna, mądra i zupełnie nieoczywista. Dawno nie bawiłam się tak dobrze przy książce, która nie jest ani powieścią, ani biografią, tylko czymś pomiędzy opowieścią o naturze, psychologią codzienności i bardzo osobistym spojrzeniem na świat.
Na jaki wieczór? Na taki, kiedy chcesz się odprężyć, pośmiać, dowiedzieć czegoś nowego i na chwilę wyjść z własnej listy „to do”.
Kiedy potrzebujesz historii, w której nic nie jest takie, jak wygląda: „Pułapka pozorów”
Autor: Adriane Leigh | Wydawnictwo HarperCollins
Uwielbiam thrillery, w których z pozoru wszystko lśni, a pod spodem kłębią się brudne tajemnice. W „Pułapce pozorów” wchodzimy prosto w hermetyczny świat wpływowych elit – tam, gdzie perfekcyjne stylizacje i prestiżowe znajomości maskują bezwzględną manipulację. Gdy główna bohaterka przekracza próg tego ekskluzywnego kręgu, szybko orientuje się, że wstęp był prosty, ale wyjście może okazać się niemożliwe. To nie jest po prostu kryminał – to duszna gra pozorów, w której co rozdział zadajesz sobie pytanie: kto tu kim manipuluje?
To historia dla czytelniczek, które lubią napięcie budowane nie tylko przez wydarzenia, ale też przez relacje, manipulację i poczucie, że komuś albo czemuś nie można do końca zaufać. Taki thriller, przy którym zamiast spokojnie przyjmować kolejne informacje, zaczynamy je podważać: kto mówi prawdę, kto coś ukrywa, kto naprawdę kontroluje sytuację? Podoba mi się też sam motyw wejścia do świata, który wygląda jak spełnienie pewnej aspiracji. Bo to bardzo współczesne: idealne życie, idealne znajomości, idealna wspólnota. I właśnie dlatego łatwo uwierzyć, że wszystko jest w porządku. Do czasu.
Na jaki wieczór? Na taki, kiedy masz ochotę na historię, która szybko odcina od własnej codzienności i przenosi w świat, w którym warto patrzeć dwa razy na wszystko, co wydaje się zbyt idealne.
Wieczorny reset nie zawsze musi oznaczać medytację i kubek melisy. Czasem najlepszym lekarstwem na przebodźcowanie jest lekka komedia, kiedy indziej gęsty kryminał, który skutecznie odciągnie nas od spraw domowych, albo lektura, która pozwala spojrzeć na własne życie z dystansu. Najważniejsze to znaleźć książkę, która danego wieczoru pozwoli na chwilę wyjść z własnej głowy – i po prostu złapać oddech.
Artykuł powstał przy współpracy z wydawnictwami
Zapisz się na MINTowy newsletter i odbierz PREZENT - Pomysły na kreatywne zabawy na CAŁY MIESIĄC!
Dołącz do naszej społeczności i poczuj miętę do MINT! Nasz newsletter to gwarancja dobrych treści! Odbierz w prezencie 30 kreatywnych pomysłów na zabawy z dzieckiem, bo to nowa jakość czasu z dzieckiem.



