#kultura: Powrót Bena, recenzja filmu

„Powrót Bena” film, który wzbudza emocje i trzyma w napięciu do ostatniej minuty własnie dzisiaj wchodzi do kin.

***

W roli matki uzależnionego syna, wciela się Julia Roberts. Ma tylko 24h, żeby uratować swoje dziecko. Czy jej się uda?

 

Zapowiadał się miły świąteczny czas, wszystko uległo zmianie, gdy na progu swojego domu Julia Roberts, filmowa Holly, niespodziewanie spotyka syna Bena (Lucas Hedges), którego wcale nie powinno tu być.

Kochająca matka, mimo obaw, przyjmuje go z otwartymi ramionami. Ma nadzieję, że Ben jest „czysty” i będzie mogła cieszyć się Bożym Narodzeniem z nim i resztą rodziny. Okazuje się jednak, że wizyta Bena może sprowadzić poważne kłopoty. Po tym dniu nic, nigdy nie będzie już takie samo.

Mówi się, że to najlepsza roli Juli Roberts od lat. Zobacz zwiastun i wybierz się do kina?


KONKURS

film z Julią Robert, Powrót Bena

Mamy dla Ciebie małą niespodziankę. Mamy pięć podwójnych wejściówek do rozdania. Bilet możesz zrealizować w dowolnym Cinema City w całej Polsce w wybranym przez Ciebie terminie.

CO TRZEBA ZROBIĆ?

Napisz w komentarzu co jest dla Ciebie największym wyzwaniem w wychowaniu dzieci i jak stawiasz czoła codziennym problemom.

Na Twoje odpowiedzi czekamy dzisiaj do końca dnia.

 

Regulamin konkursu dostępny jest w Redakcji magazynu MINT.

 

***

ROZWIĄZANIE KONKURSU

Dziękujemy za udział w konkursie. Bilety otrzymują:


Wer

Mama J.

Marek J.

Aśka

Mom_R


Uprzejmie prosimy o kontakt na adres kontakt@mintmag.pl z tytułem KONKURS / CINEMA CITY

Gratulujemy!

7 KOMENTARZE

  1. Kiedyś myślałam, że największym wyzwaniem będzie wychowywanie mojego malucha przy jednoczesnym „ogarnianiu” całej rzeczywistości dookoła. Dbanie o jego rozwój, bez jednoczesnego spychania swoich potrzeb na dalszy plan. Ale największym wyzwaniem okazało się asertywne realizowanie własnego pomysłu na jego wychowanie, bez ulegania presji otoczenia. Otoczenia, które krzywo patrzy, gdy w miejscu publicznym karmię piersią 1.5 roczniaka. Otoczenia, które dopytuje, kiedy maluch pójdzie do żłobka, bo to przecież dla niego najlepsze miejsce do rozwoju. Otoczenia, które dopytuje, kiedy wrócę do pracy, bo kobieta nie może być taka „uzależniona” od męża. Tak, to jest wyzwanie, z którym ja, młoda matka mierzę się codziennie. Bo, jak to napisała Justyna Dąbrowska w swej książce „Matka młodej matki”, matka jest zawsze winna. Niesamowite wsparcie daje mąż i ulubione miejsca w Internecie, skupiające mamy o podobnej wrażliwości, ale przede wszystkim, mój promieniejący szczęściem maluch 🙂

  2. Wychowanie dzieci to nie taka prosta sprawa jak niektórym mogłoby się wydawać. To poświęcenie się dziecku w 100%. Nowy, mały człowiek, który pojawia się w naszym życiu a świat zmienia się o 180 stopni. Bezgraniczna miłość. W swoim dziecku zawsze będziemy widzieć to dobro gdy inni go nie zauważają. Gdy dziecko dorasta a my musimy pogodzić pracę z wychowaniem dziecka, a nie ma nam kto pomoc. Dziadkowie mieszkają 300km dalej. Niby powiecie żłobek/przedszkole? Ale wszystko jest okej do momentu pierwszych chorób i przeziębień dziecka a ty bierzesz kolejne zwolnienie w pracy. Szef nie patrzy już na Ciebie takim przychylnym wzrokiem 🙁 Kolejną trudnością niby tak banalną jest to wychowanie dziecka na DOBREGO człowieka. Przez otaczające nas zewsząd „dobre” porady, technologicznie rozwinięty świat, gdzie w TV niekoniecznie są ukazywane pozytywne wzorce do naśladowania.

  3. Najtrudniej jest mi zapanować nad płaczem. Wzrusza mnie i nie do końca umiem sobie poradzić, bo dałabym mojemu synowi gwiazdkę z nieba. Ale staram się bardzo pracować nad sobą, uczyć się stawiać granicę i mądrze odpowiadać na ataki złości.

  4. Największym wyzwaniem w wychowaniu dzieci dla mnie to bycie takim rodzicem jakie dziecko oczekuje. Wyczucie granicy miedzy zbytnim rozpieszczaniem, konsekwencją i wyrozumiałością. Jest to czasem ciężkie, a czasem łatwe. Zależy od dnia, nastroju i wielu innych czynników. Jednak patrząc na efekty, na nasze dziecko… największa nagroda to właśnie dziecko i widzieć jak wielkie postępy robi! 🙂
    Jak sobie z tym radzić? Miłość, cierpliwość, rozmowa i czasem chwile tylko dla siebie. Wszystko musi się udać!
    Pozdrawiam.

  5. Gdy nie mam już sił zaparzam zieloną herbatę, liczę do 10 i włączam ulubione piosenek. Taniec po magazyn rozładować napięcie, moja córka Zosia chętnie się przyłącza. Na razie działa na jej małe fochy, szukam inspiracji, dużo czytam jak stawić czoła trudnym problemom.

  6. A ja po prostu rozmawiam z dzieckiem jak z dorosłym. Tłumaczę, wyjaśniam, opisuje świat. I jakoś nam to się udaje już o ponad 6 lat wspólnie iść przez życie. Trzymajcie kciuki, żeby moja metoda się sprawdzała dalej.

  7. Moim największym wyzwaniem jest wychowanie szóstki dzieci na dobrych, szanujących i kochających życie ludzi. Największym wyzwaniem dla siebie jest pamięć o samej sobie. Przez tyle lat często nie było czasu aby znaleźć chociaż 10 minut na maseczkę czy dłuższą kąpiel. Zawsze ten czas był poświęcany IM! Teraz gdy część z tej mojej kochanej szóstki jest dorosła moge więcej czasu poświęcić sobie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ