ROZMOWA: MINIMALIVING WEDŁUG KASI BĘDZIŃSKIEJ

„Gdy moje dzieci były małe, grałem z nimi w pewną grę. Dawałem każdemu patyk. Jeden dla każdego. I mówiłem: „Złamcie je”. I oni to robili, to było bardzo łatwe. Wtedy mówiłem: „Złączcie patyki razem i wtedy spróbujcie je złamać”. Nie potrafili, to było za trudne. Wtedy mówiłem: „Ta wiązka – to jest właśnie rodzina”.

*** Rozmowa z Kasią Będzińską

Pamiętasz uczucie, kiedy zrobiłaś pierwsze zdjęcie, które uznałaś za dobre?  

Nie pamiętam takiego uczucia, bowiem nigdy go nie zaznałam (śmiech). Jestem typem człowieka, który wiecznie dąży do doskonałości, ale się jej nie obawia, bo wie, że nigdy jej nie osiągnie. Wiem, że wiara we własne umiejętności to w dzisiejszym świecie podstawa, ale ja jakoś boję się wpaść w pułapkę pychy. Wolę mówić, że któreś zdjęcie podoba mi się bardziej od innego, a nie że jest lepsze. Nie potrafię obiektywnie ocenić, czy moje zdjęcia są dobre. To, co podoba się mnie, może kompletnie nie podobać się komuś innemu. Mogę jedynie określić, czy zdjęcie ma dobrą kompozycję i jak jest zrobione technicznie. Jednak w wielu przypadkach nawet technika nie jest ważna, gdy zdjęcie ma „to coś”! Bardziej tyczy się to fotografii portretowej i reportażowej niż moich kadrów, nazwijmy je, produktowych, ale czasami nawet zdjęcie kawy w jesiennym, melancholijnym kontekście budzi w ludziach emocje, a kadry śniadaniowe inspirują ich do rozpoczęcia dnia w sposób ładny i przyjemny.

Co zmieniło w Twoim życiu założenie bloga? 

Zanim urodziła się Tosia, pracowałam jako event manager. Żyłam szybko i niezdrowo. Pojawienie się dziecka zmienia postrzeganie świata i rzeczywistości. Zmieniło się wiele, ale przede wszystkim wiedziałam, że już nie wrócę do swojego zawodu. Szukałam siebie w sobie jako matce, nie rozumiejąc jeszcze, że ja to tak naprawdę już nie ja. Choć na zewnątrz niewiele się zmieniło, to w środku czułam, że zaczęłam kompletnie nowy rozdział, a różne wydarzenia w moim życiu potoczyły się tak, że ten rozdział zamienił się w zupełnie inną książkę. Tak jakby ktoś napisał dla mnie zupełnie inny scenariusz, a ja zaczynałam wszystko od nowa. Szukałam swojego miejsca, ale kompletnie nie wiedziałam, co robić. Właściwie stwierdziłam, że ja nic nie potrafię. Czysta karta. To pewnego rodzaju błogosławieństwo. Zrozumieć, że nie wie się tak naprawdę nic. Sięgnęłam zatem po aparat i zaczęłam fotografować. Dosłownie wszystko. Otaczający mnie świat, moje dziecko, przedmioty. Początkowo do szuflady, a rok później założyłam blog. Lubię pisać, pisałam zatem, co mi w duszy grało, okraszając moje teksty (wtedy głównie o tematyce parentingowej) zdjęciami. I tak to trwało, dopóki nie postanowiłam zmienić tematyki, odejść od kwestii związanych z dziećmi i skupić się na lajfstajlu. Skasowałam stare konto na Instagramie i założyłam @minimaliving – miejsce, w którym jestem dzisiaj. Opowiadam o tym wszystkim, bowiem na pytanie, co zmieniło w Twoim życiu założenie bloga, musiałabym odpowiedzieć jednym słowem: wszystko! A tak naprawdę zmiana w moim życiu spowodowała, że założyłam blog, a on zmienił później całą resztę… Czyż to nie fascynujące? (uśmiech)

Czy ktoś w Twojej rodzinie zajmuje się fotografią?  

Absolutnie nikt. Nie mam kogo poprosić, by zrobił mi zdjęcie. I, jak to mówią, szewc bez butów chodzi. Dlatego tak bardzo się cieszę z tej sesji. To piękna pamiątka dla całej mojej rodziny.

Rozmowa z Kasią Będzińską

PRZECZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ W MINT NR 7


AUTOR/ZDJĘCIA: Angelika Rebiś

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ