REPORTAŻ: WZDŁUŻ I WSZERZ ŚWIATA… Z DZIEĆMI

Wyobraź sobie poranną kawę pitą nieśpiesznie pośród drzew uginających się od dorodnych cytryn gdzieś nad brzegiem oceanu… Promienie słońca oświetlają rodzinnego kampera, w którym głośno kłócą się dzieci, i małego szkraba, który z entuzjazmem szpera w twojej torebce, wysypując jej zawartość na trawę. Kamera stop. Ten ostatni kadr się wytnie i dokręci nowy, jeśli czas na to pozwoli, rzecz jasna. Gdyby się nie udało – trudno, zamiast romantycznego filmu, powstanie kino akcji, które dostarczy jeszcze większych emocji. Wiedzą o tym dobrze trzy rodziny, bohaterowie poniższego artykułu. Podróżowanie jest ich pasją i sposobem na życie, podróżowanie z dziećmi – wielką przygodą. W życiu rzadko kiedy jest szansa na dubel, zwyczajnie szkoda na to czasu, gdy można go spożytkować na poznawanie świata. A rodzinny czas należy wyciskać jak tę przysłowiową cytrynę…

***

Podróże z dziećmi

Temat podróżowania z dziećmi budzi spore emocje. Wielu rodzicom na myśl o kilkunastu godzinach z dzieckiem w aucie, autokarze czy samolocie robi się słabo. Przed oczami od razu przewijają im się filmy z rozhisteryzowaną pociechą w roli głównej, którą bolą nogi, której chce się pić i której nuda zagląda w oczy, a nic nie wyratuje jej skuteczniej niż wyposażony w gry i aplikacje tablet. Dorośli potrafią wymyślać najbardziej dramatyczne czarne scenariusze, marnując swój potencjał, który mogliby wykorzystać do stworzenia… planu filmu podróżniczego. Za kulisy trzech doskonałych produkcji zapraszają nas: Karolina Szymańska i Mariusz Zielonka z Manią i Jasiem (ourlittleadventures.pl); Sylwia i Filip Jaworscy z Kubą, Hanią, Danielem i Natanem (wedrowniccy.pl) oraz Basia i Andrzej Grzegorzewscy z Kacprem, Konradem i Kają (3kidsandtrips.com).

GRANICE

Naprawdę mało jest osób na świecie, które nie marzyłyby o poznawaniu świata. A jednak, pomimo sieci autostrad, lotów samolotowych i połączeń z praktycznie każdym zakątkiem świata, stawiamy sobie granice, bojąc się je przekroczyć albo obiecując sobie, że zrobimy to w bliżej nieokreślonej przyszłości. Tylko że doświadczenie życiowe pokazuje, że nigdy nie będzie na to optymalnego czasu. Spakowanie walizek, kupno biletu i zamknięcie domu na trzy spusty zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem. Najczęściej wymienia się kwestie finansowe, ale kulą u nogi są również nasze lęki o bezpieczeństwo i zdrowie, liczne zobowiązania, szkoła, praca, ograniczony urlop…

– Tak naprawdę największym problemem jest jednak wyrwanie się z wygodnego i poprawnego życia, w którym wszystko jest bezpieczne, sprawdzone i znane. W podróży ciągle wydarzają się nowe rzeczy, a większość zdarzeń jest nie do przewidzenia, więc naturalnie unikamy tej niewygody – tłumaczy Basia Grzegorzewska, podróżniczka, autorka strony „3 dzieciaki 2 plecaki“.

Swego czasu, będąc tydzień przed trzecim porodem, Basia straciła pracę. Nie była jedyną bezrobotną w rodzinie, bo wkrótce dołączył do niej mąż. Wielu by się załamało, ale dla nich byłoby to zbyt proste, mało spektakularne. Na pytanie żony, co dalej, mąż Andrzej odpowiedział: „Pojedziemy do Ameryki Południowej!“. Bilety do Quito w Ekwadorze mieli w ręku już pół roku później.

Z podobną prędkością decyzje podejmują Sylwia i Filip Jaworscy, małżeństwo z czworgiem dzieci, które poznało się na wycieczce autostopowej. W ich przypadku słynna myśl Saint-Exupéry’ego o miłości, która patrzy w tym samym kierunku, nabiera nowych znaczeń. Po Iranie, który odkrywali przez cztery miesiące, ich wzrok padł na mapę Azji Południowo-Wschodniej oraz Australię. Był sierpień 2016 roku, kilka miesięcy po pojawieniu się na świecie czwartego dziecka. Wydawałoby się, że taka gromadka na kilka lat wciągnie rodziców w domowe pielesze, ale pewnego wieczoru z ust Sylwii padło magiczne pytanie: „A może by tak wyjechać na rok?“. Miesiąc później siedzieli już w samolocie do Tajlandii. Z czwórką dzieci u boku, z których najstarszy syn miał właśnie zaczynać edukację w klasie pierwszej. Cudem w niecałe dwa tygodnie udało im się uzyskać pozwolenie na nauczanie domowe. – Wiele razy ludzie myślą, że jesteśmy bogaczami, bo jak inaczej moglibyśmy sobie pozwolić na takie podróże?! Tymczasem przykładowo w trakcie naszego czteromiesięcznego wyjazdu samochodem z trójką dzieci na Kaukaz i Bliski Wschód wydawaliśmy miesięcznie ledwie 5% więcej niż w standardowym miesiącu, żyjąc w Polsce – wylicza Filip, który tuż przed wyjazdem sprzedał samochód i wynajął dom, by zapewnić rodzinie dodatkowe dochody. Kolejne oszczędności były możliwe dzięki portalom Couchsurfing czy HospitalityClub, na których gospodarze z różnych stron świata oferują się, bez żadnych opłat, by ugościć u siebie podróżników pragnących zwiedzić ich okolice. Jak na prawdziwych globtroterów przystało, Sylwia z Filipem nie bali się podejmować pracy w podróży, jak chociażby w Nowej Zelandii, gdzie za pomoc w kuchni i ogrodzie rodzina dostała zakwaterowanie i wyżywienie.

Podróże z dziećmi

– Idealnym rozwiązaniem jest stworzenie dla siebie dochodów pasywnych. Samo wynajęcie mieszkania jest stworzeniem takiego dochodu. Niektórym szczęściarzom może się udać zarabianie na sprzedaży książek, licencji na fotografie, patentach lub sprzedaży produktów on-line – wylicza Basia Grzegorzewska.

Ktoś się wymawia czasem? Karolina Szymańska, mama Mani i Jasia, autorka bloga ourlittleadventures.pl przyznaje: – W podróży spędzamy każdą wolną chwilę, oboje pracujemy na etatach, więc jest to niezła ekwilibrystyka, żeby dobrze wszystko zaplanować. Oprócz naszych 26 dni urlopu często wykorzystujemy długie weekendy, staramy się „wycisnąć” ten nasz wspólny czas najbardziej, jak się da. – I tak razem z mężem Mariuszem i dwójką dzieci budzą się co rano raz w malowniczym islandzkim domku z widokiem na morze, innym razem w ponad stuletnim wiatraku w Holandii przerobionym na mieszkanie dla kilku rodzin. Gdy przemierzają ulice Marrakeszu czy podziwiają wulkany na Islandii, można ich łatwo rozpoznać, bo dzieci noszą w chustach lub nosidłach. – Dzięki nosidełkom weszliśmy z naszymi dziećmi na jeden z najwyższych szczytów Tajlandii, zeszliśmy wzdłuż i wszerz Wenecję, Amsterdam i Bangkok, chodziliśmy po lasach Kotliny Kłodzkiej. Nie mamy problemu z popołudniową drzemką, wysokimi i nierównymi chodnikami czy ruchliwą ulicą – przyznają zgodnie.

Na swoim blogu zachęcają innych do podróżowania, polecając metodę małych kroków, dzięki której rodzice, obserwując zachowania swoich dzieci na spacerze, w środkach lokomocji czy na wycieczce do innego miasta, oswajają się z ich reakcjami, tak że potem wiedzą, czego mogą się spodziewać podczas większej wyprawy. – Podróż to dla nas czas, w którym jesteśmy na 100% razem. Razem budzimy się i zasypiamy, razem oglądamy wschody i zachody słońca, mokniemy w środku lasu… – podsumowuje Karolina Szymańska, a Basia Grzegorzewska dodaje: – Podróż to też świetny poligon doświadczalny dla dziecka, gdzie pod skrzydłami rodziców może uczyć się zaradności, otwartości, odwagi i tego, że świat nie jest czarno-biały, ale ogromny, kolorowy i różnorodny. – Na poligonie zdarzyć się mogą wypadki, to normalne, dlatego ważne, by pamiętać zawczasu o tak przyziemnych sprawach jak ubezpieczenie czy apteczka. Przygotowania do podróży warto rozpocząć od poszukania informacji na temat szczepień obowiązkowych (np. na portalu Polak za granicą, gdzie Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje rodaków o specyfice danego państwa i ostrzega przez możliwymi niebezpieczeństwami). Poza tym na podorędziu na pewno powinny znaleźć się leki przeciwgorączkowe i przeciwbiegunkowe, plastry, środki dezynfekujące, tabletki przeciwbólowe oraz probiotyki. Część specyfików można kupić w kraju destynacji – z racji klimatu i innej flory bakteryjnej są skuteczniejsze niż te nasze.

Podróże z dziećmi


Autor: Małgorzata Matysek / Zdjęcia: Our Little Adventures, Wędrowniccy, 3 kids and trips

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ